Biluochun

Im cieplej, tym większą mam ochotę na zielone herbaty. Morze co prawda jest przeważnie turkusowe, ale staramy się nie zaniedbywać pozostałych kolorów. A wśród zielonych jedną z naszych ulubionych jest Biluochun 碧螺春, czyli „Wiosna Malachitowego Ślimaka”. Chińczycy zaliczają ją do 10 najsłynniejszych; bardziej znanym gatunkiem zielonej herbaty jest chyba tylko Longjing. Pochodzi z gór Dongting nad brzegami ogromnego jeziora Taihu w prowincji Jiangsu, gdzie zaczęto ją wytwarzać prawdopodobnie w czasach dynastii Ming. Biluochun wytwarza się z bardzo młodych, wiosennych pędów o jednym pąku i jednym liściu. Najwyższą jakość uzyskuje się z liści zbieranych przed Świętem Czystej Jasności – Qingming Jie. Jej liście zwija się podczas podgrzewania, nadając im charakterystyczny podłużny, lekko skręcony kształt. Są one ciemnozielone, z licznymi pąkami gęsto pokrytymi białym puszkiem. Napar jest klarowny, żółtozielony, aromatyczny, o świeżym smaku, długo utrzymującym się w ustach po wypiciu. Herbatę tę należy parzyć wodą o temperaturze około 70ºC.

Biluochun nie zawsze się tak nazywała. Podobno w czasach panowania cesarza Kangxi z dynastii Ming (1662 – 1722) pewien zbieracz herbaty zapuścił się w góry Dongting i na zboczach góry Biluofeng odkrył dziko rosnące krzewy herbaciane. Nazbierał z nich liści, a ponieważ nie mieściły się w koszyku, część z nich włożył za pazuchę. W drodze powrotnej zauważył, że herbata, ogrzana ciepłem jego ciała, zaczęła wydzielać osobliwą woń. Nazwał ją więc xia sha ren xiang” “嚇煞人香”, czyli „przerażającym zapachem”. Herbata okazała się wyśmienita i pod taką nazwą zasłynęła się nad brzegami Taihu. Kiedy rejon ten odwiedził cesarz Kangxi, urzędnicy poczęstowali go właśnie tą herbatą. Cesarz w niej zasmakował i rozkazał, aby była dostarczana na dwór. Uznał jednak jej nazwę za zbyt wulgarną i nakazał ją zmienić. Ponieważ liście nowej herbaty były ciemnozielone (bi 碧) i zwinięte jak ślimak (luo 螺), były zbierane wiosną (chun 春), a poza tym pochodziły z krzewów rosnących na górze Biluofeng (碧螺峰), postanowił nazwać ją Biluochun.

Biluochun fot. Magdalena Rybak

Biluochun fot. Magdalena Rybak

Z herbatą tą oczywiście wiąże się legenda: dawno temu, nad brzegami jeziora Taihu żył młody rybak Axiang, który pokochał z wzajemnością piękną dziewczynę imieniem Biluo. Pewnego roku w jeziorze zamieszkał smok. Odtąd rybacy nie mogli łowić ryb i wiodło im się coraz gorzej. Dzielny Axiang postanowił zaradzić nieszczęściu. Zakradł się do jaskini smoka i widząc śpiącego potwora, ugodził go swoim harpunem. Zadany cios tylko rozwścieczył smoka, który rzucił się w pogoń za rybakiem. Axiang wydostał się na brzeg jeziora, gdzie stoczył z nim siedmiodniową walkę. W końcu udało mu się go pokonać, ale sam był bliski śmierci z wyczerpania i odniesionych ran. Biluo zajęła się nim troskliwie i wszelkimi sposobami próbowała go wyleczyć, ale żadne lekarstwo nie skutkowało. Pewnego razu, zbierając zioła lecznicze, znalazła się w miejscu walki młodzieńca ze smokiem. Zauważyła, że wyrósł tam krzew herbaty, więc zebrała jego liście, a przyrządzony z nich napar podała rybakowi. Po jego wypiciu Axiang poczuł się lepiej, a wkrótce całkowicie wyzdrowiał. Szczęśliwa młoda para zaczęła pielęgnować niezwykły krzew i w niedługim czasie uzyskała z niego sadzonki, z których powstał cały ogród. Niestety, Biluo wkrótce później zmarła, a na jej pamiątkę nowy gatunek herbaty nazwano jej imieniem.

Skomentuj:

(nie będzie publikowany)