Sztuka i droga herbaty

Pisząc pracę magisterską o herbacie chińskiej próbowałam zdefiniować różnicę między dwoma bliskoznacznymi pojęciami określającymi sztukę herbaty: chayi 茶藝 i chadao 茶道. Cha, występujące w obu tych określeniach – wiadomo, oznacza herbatę, yi – to umiejętność, sztuka, technika. Dao – cóż, tu znaczeń jest duuużo. Ktoś porównał to słowo do greckiego logos, które ma ich podobno ponad sto. Pierwotne znaczenia dao to 1) mówić 2) droga, ścieżka. Ale także między innymi: 3) sposób, metoda 4) sztuka, technika, 5) moralność 6) doktryna, nauka 7) Tao (znane z taoizmu), a w znaczeniu czasownikowym – myśleć, uważać. Te dwa określenia – chayi i chadao – używane są równolegle, czasem zamiennie, ale niektórzy znawcy herbaty podkreślają różnicę pomiędzy nimi. Inni Chińczycy z kolei, a spotkałam też takich, uważają, że chadao to słowo japońskie i dotyczy japońskiej drogi herbaty, podczas gdy chińska sztuka herbaty powinna być określana słowem chayi. Tymczasem, choć używane w Japonii, wyrażenie chadao wywodzi się z Chin. A więc – czym się właściwie różnią te dwa określenia?

W mojej pracy magisterskiej porównałam różnicę między nimi do różnicy jaka jest między rzemiosłem a sztuką – w pierwszym chodzi głównie o biegłość warsztatu, doskonałość formy, a w drugim – o kreatywność, przekazywanie głębszych treści. (Na niepewny grunt się tutaj zapuszczam, mam nadzieję, że historycy sztuki i inni znawcy wybaczą uproszczenie). Niedawno przeczytałam w pewnej mądrej chińskiej książce bardzo trafne, a zachwycające swoją prostotą wyjaśnienie: chayi – to sztuka herbaty, jej przyrządzania, jednym słowem widzialne aspekty kultury herbaty. Natomiast chadao – wszystko niewidoczne, co się pod tym kryje, wartości ściśle związane i wynikające z praktykowania drogi/sztuki herbaty.

Znaczenie słowa dao / Tao wymyka się nam być może także dlatego, że w taoizmie jest ono niewyrażalne słowami, jak mówi Daodejing: „Tao, które można wypowiedzieć nie jest wiecznym (prawdziwym) Tao”.

A z moich własnych doświadczeń: z herbatą chińską jestem związana już od ponad 10 lat, odkąd ktoś w Xiamenie (nie pamiętam już, kto to był) zaprosił mnie, żebym „usiadła i napiła się herbaty”, a ja się nią zachwyciłam. Najpierw zaczęłam kupować herbaty i naczynia do gongfu cha, podpatrywać sposoby parzenia. Potem zaczęłam czytać książki o herbacie i wpadłam na pomysł napisania o niej pracy magisterskiej. Jeszcze później były wyprawy w miejsca herbaciane, kursy w Centrum Lu Yu na Tajwanie, spotkania herbaciane w różnych miejscach i okolicznościach. Aż w końcu poznałam Magdę i powstało Morze Herbaty. Przekazując innym wiedzę o herbacie stale uczę się czegoś nowego, odkrywam nowe treści i wciąż od nowa się nią zachwycam. Rozumienie herbaty zmienia się i – mam nadzieję – pogłębia, w procesie nieustannych zmian. I to też jest chadao, moja osobista ścieżka, na której spotykam innych ludzi herbaty, podążających swoją ścieżką.

Chadao to duży temat, na pewno będę jeszcze wracać do niego nie raz.

Skomentuj:

(nie będzie publikowany)