Czas przechowywania herbaty

Często słyszę pytania, jak długo można herbatę przechowywać. Oczywiście w dużym stopniu zależy to od sposobu przechowywania, o czym pisałam już kiedyś na tym blogu (można poczytać tutaj). Ale załóżmy, że przechowujemy herbatę jak trzeba, czyli zapakowaną szczelnie (w przypadku większości gatunków), czy z pewnym dostępem powietrza (jeśli nasza herbata to Pu’er), w lodówce (jeśli jest to herbata zielona lub lekko fermentowana), albo w temperaturze pokojowej (inne rodzaje), bez dostępu światła i wilgoci, z dala od obcych zapachów. Jak długo może to trwać?

W takiej sytuacji wiele będzie zależało od rodzaju herbaty. Generalnie, jeśli chodzi o herbaty zielone, zasada brzmi: im świeższe, tym lepsze. To dlatego między innymi Chińczycy z takim entuzjazmem co roku rzucają się na pierwsze wiosenne herbaty zwane ming qian 明前, co dosłownie znaczy „sprzed jasności”. Chodzi tu o Święto Czystej Jasności – Qing Ming Jie 清明節, obchodzone zwykle 5 kwietnia. Herbaty zbierane przed tą datą, gdzieś w drugiej połowie marca, to pierwszy zbiór w danym roku. Listki są wtedy bardzo młode i delikatne, co pozwala uzyskać wysoką jakość w przypadku wielu gatunków, zwłaszcza herbat zielonych. Po pierwszych zbiorach koneserzy herbaty właściwie nie piją już herbat zielonych z poprzedniego roku, a ich cena spada. Niestety, resztki takich herbat trafiają wtedy często do naszych sklepów… Właściwie przechowując herbaty zielone możemy je trzymać około roku, a według niektórych do 18 miesięcy. Nie znaczy to oczywiście, że po upływie tego czasu nie nadają się do picia, ale stopniowo tracą kolor i aromat.

Herbaty fermentowane (oksydowane) możemy przechowywać dłużej, a czas „przydatności do spożycia” jest mniej  więcej proporcjonalny do stopnia fermentacji. Średnio fermentowany wulong w opakowaniu próżniowym powinien przetrwać bez problemu około 2 lat. Niektóre herbaty są specjalnie przechowywane bardzo długo, można powiedzieć: leżakują, aby z czasem nabrać głębszego, łagodniejszego smaku i aromatu. Na Tajwanie zdarzyło mi się pewnego razu kosztować 18-letnią Tie Guanyin z Muzha (Muzha Tie Guanyin 木柵鐵觀音), a teraz  „na stanie” Morza Herbaty mamy 10-letniego tajwańskiego wulonga aromatyzowanego osmantusem. Jego listki są bardzo ciemne, między innymi od prażenia, któremu raz na jakiś czas należy poddać herbatę „leżakującą”, aby pozbyć się wilgoci. Kolor naparu jest również dość ciemny, czerwonawy, a smak przywodzi na myśl czekoladę. O takiej herbacie przechowywanej latami mówi się chen nian cha 陳年茶, czyli „herbata wieloletnia”, „wiekowa” itp.

Do leżakowania znakomicie nadają się herbaty czarne i Pu’er. W przypadku Pu’era świeżego nawet zalecane jest „przetrzymać” go jakieś 5 lat, a „szczytową formę” Pu’ery osiągają ponoć między 20 a 30 rokiem życia. Najstarszą herbatą, jaką kiedykolwiek piłam, był 80-letni Pu’er, faktycznie wyjątkowo łagodny i smaczny.

9 komentarzy »

  1. Suiseki |

    Tak się zastanawiam, w Europie miłośnicy win, mają specjalne lodówki i chłodnie, w których reguluje się temperaturę i wilgotność. Czy zamożni herbaciarze w Azji przechowują swoje zapasy w równie dobrych warunkach?
    Przy okazji dziękuję za umieszczanie na blogu chińskich znaków. Znacznie ułatwia to dalsze poszukiwania i pogłębianie wiedzy o herbacie.
    Pozdrawiam

  2. ahmed |

    Dzięki za kolejny ciekawy tekscik 😉 Czaj!!

  3. Anna Włodarczyk |

    Prawdziwi herbaciarze, którzy mają świadomość znaczenia odpowiednich warunków przechowywania dla jakości herbaty (bo to wcale nie jest takie oczywiste), starają się jak mogą. Osobne lodówki na herbatę w sklepach herbacianych nie są rzadkością. W majowym wpisie o herbacie w Szanghaju (http://morzeherbaty.pl/2010/05/herbata-w-szanghaju/#more-750) jest zdjęcie wnętrza sklepu z herbatą i jego właściciela. Ta duża szafa z zielonymi drzwiami w tle to właśnie lodówka na herbaty. Z wilgocią radzą sobie np. za pomocą różnych „odsysaczy”, używanych nie tylko do herbaty, bo klimat w dużej części Chin jest wilgotny i problem nie tylko herbat dotyczy. Poza tym herbaciarze starają się szczelnie pakować herbatę, w zgrzewane torby aluminiowe, albo przynajmniej w puszki o podwójnym wieczku.
    Cieszę się, że znaki się przydają. Właśnie w takim celu je zamieszczam:) Mam nadzieję, że fantizi (bliższe mojemu sercu przez studia na Tajwanie) Ci nie przeszkadzają.

  4. Suiseki |

    Znaki nieuproszczone nie przeszkadzają, tłumacz mdbg radzi sobie z nimi bez problemu 🙂

  5. Marta |

    Bardzo dziekuję za znaki nieuproszczone. To raj dla oka japonistki… Zdecydowanie dodawanie znaków jest podstawą dla dalszych własnych herbacianych peregrynacji.

  6. Anna Włodarczyk |

    Czyli pełne formy znaków rządzą:) Cieszę się, też mam do nich sentyment.

  7. Burzyk |

    Ciekawe czy kiedyś w Polskich herbaciarniach zacznie sie dbać o przechowywanie herbat.Pani Aniu Zastanawia mnie fakt czy używa sie chemii na plantacjach herbat w Chinach czy Tajwanie?

  8. Anna Włodarczyk |

    O, myślę, że sposób przechowywania herbat w polskich herbaciarniach będzie się stopniowo poprawiał. Świadomość znaczenia sposobu przechowywania rośnie i już widzę różnicę w porównaniu z tym, co było 9 lat temu, kiedy wróciłam z Tajwanu i przeraziło mnie to, co zobaczyłam w naszych sklepach. Co prawda do ideału nam jeszcze daleko, ale postęp jest:)
    Co do chemii w uprawie herbaty: niestety się jej używa. Co prawda na rynku pojawiają się herbaty organiczne (po chińsku 有機茶 youji cha), ale często trudno potwierdzić, na ile jest to określenie zgodne z prawdą. O ile wiem, bardziej wiarygodne są herbaty organiczne z Tajwanu.

  9. Darek |

    Może ktoś wie jak długo zaparzona herbata jest przydatna do spożycia? Czy można ją pić np. na drugi dzień po zaparzeniu?

Skomentuj:

(nie będzie publikowany)