Wybieranie czajnika

Kolejny odcinek czajnikowej sagi – tym razem kilka rad jak wybrać dobry kamionkowy czajniczek.

Pierwsze, na co zwrócimy uwagę wybierając czajnik, to jego kształ i wielkość. Było już o tym co nieco w jednym z ostatnich wpisów. Ogólnie mówiąc, czajniki można podzielić na dwie kategorie: egzemplarze kolekcjonerskie, o fantazyjnych kształtach, ale mało praktyczne, i użytkowe – prostsze, ale lepiej sprawdzające się podczas parzenia. Takie właśnie najbardziej nas interesują. Jak pisałam, wśród tych ostatnich najlepiej sprawują się tak zwane „małe okrągłe”, choć nie musimy bezwzględnie się ich trzymać – wybierając czajnik kierujmy się też własnymi upodobaniami. Powinien być oczywiście piękny i harmonijny w kształcie, no i oczywiście wygodny w użyciu.

Oglądając czajnik zwróćmy uwagę, jak jest ukształtowany jego dziobek i ucho. Wierzchołek dziobka powinien być na tej samej wysokości, co otwór „wlotowy”. Jeśli jest powyżej niego, napar trudno wylać z czajnika – kiedy go przechylamy, wylewa się otworem na górze czajnika, zanim zacznie wydobywać się dziobkiem. Natomiast gdy znajduje się niżej, nie można zalać czajnika do pełna, bo wrzątek ucieka dziobkiem. Wierzchołek ucha z zasady powinien być mniej więcej na tej samej wysokości, choć o tym akurat decydują raczej względy estetyczne. Chińczycy czasem sprawdzają kształt czajnika zdejmując pokrywkę i kładąc go na stole do góry nogami. W ten sposób wszystkie trzy elementy: wierzchołki dziobka i ucha oraz otwór na górze naczynia powinny znaleźć się na poziomie stołu.

Niby wszystko w porządku...

... ale dziobek trochę za nisko, poza tym zbyt długi i wąski - napar bardzo wolno się wylewa

Dobrze jest przymierzyć się do czajnika, który zamierzamy kupić – sprawdzić, czy dobrze leży w ręku. Jeszcze lepiej, jeśli możemy napełnić go wodą i sprawdzić, jak się z niego wylewa. Strumień powinien być prosty i nie ściekać po dziobku, powinniśmy móc szybko i bez kłopotu wylać z czajnika cały napar. Jeśli woda wylewa się zbyt wolno, lub ze względu na kształt czajnika nie możemy jej wylać do końca, będzie to negatywnie wpływało na smak herbaty. Sprawdźmy też szczelność czajnika – przykrywka powinna lekko się obracać, ale nie poruszać luźno. Szczelność można łatwo sprawdzić napełniając czajnik wodą i przechylając go, jednocześnie przykrywając palcem otwór w wieczku. Jeśli jest szczelny nie wyleje się z niego ani kropla. Wpust wieczka powinien być głęboki, co zapobiega jej spadaniu podczas przechylania. Poza tym głęboki wpust przyciskając liście utrzymuje je cały czas zanurzone w wodzie, co sprzyja parzeniu. Otwór, którym wlewamy wrzątek do czajnika powinien być dość duży, aby łatwo było wsypywać liście herbaciane i usuwać je po zakończeniu parzenia.

czajnik idealny...

... nic dodać, nic ująć

napar świetnie się wylewa

Dobry czajnik szybko i równomiernie się nagrzewa (za wyjątkiem ucha i uchwytu przykrywki, które powinny pozostać chłodniejsze) i równie szybko stygnie. Dlatego jego ścianki powinny być dość cienkie i wszędzie równej grubości. Łatwo to sprawdzić napełniając czajnik wrzątkiem, a następnie polewając go też z wierzchu. Z powierzchni rozgrzanego czajnika woda szybko paruje. Im równomierniej odbywa się parowanie, tym lepiej świadczy to o właściwościach czajnika.

Kwestia kamionki, z której wykonane są czajniczki z Yixing to temat na osobną serię wpisów. W każdym razie z punktu widzenia teorii ceramiki zi sha 紫砂, czyli tzw. „purpurowa kamionka” to nie do końca kamionka, ponieważ jest lekko porowata. Nie na tyle, żeby czajniki przeciekały, ale wystarczająco, żeby wchłaniały nieco wody, stopniowo „impregnując” się naparem herbacianym, co korzystnie wpływa na jakość parzenia. Nie powinny jednak być za bardzo porowate. Jakość kamionki można ocenić między innymi po dźwięku, jaki wydaje, kiedy uderzy się lekko przykrywką o brzusiec czajniczka. Żeby uniknąć jego uszkodzenia, wystarczy unieść lekko wieczko, ale tak, żeby dotykało czajnika, i obracając je posłuchać dźwięku. W im wyższej temperaturze był wypalany, tym mniej jest porowaty i tym wyższy, dźwięczniejszy odgłos wydaje, co świadczy o lepszej jakości.

Na koniec dobrze jest przyjrzeć się, czy czajnik nie był czymś barwiony po wypaleniu. Zdarza się, że czajniki są smarowane czymś w rodzaju wosku imitującego patynę herbacianą, dzięki czemu mają być bardziej gładkie i błyszczące. Takie smarowidło zmienia smak herbaty i bardzo trudno się go pozbyć. Przy okazji można czajnik powąchać w środku. Naturalne jest, że nowy czajnik będzie wydzielał zapach gliny, ale tego można się pozbyć przez odpowiednią pielęgnację. Ważne jest, żeby ze środka nie było czuć zapachu spalenizny, oleju itp.

lipcowy nabytek, używany do herbat czerwonych - już ładnie podhodowany

Powyższe uwagi oczywiście nie wyczerpują tematu, więc jeszcze do niego wrócimy.

A tymczasem, kiedy to piszę, żegnamy właśnie Rok Tygrysa (uff!!) i wkraczamy w Nowy Rok Metalowego Królika.

A więc, drodzy Herbaciarze i Przyjaciele Herbaty (powinnam napisać: Krewni i Znajomi Królika) – wszystkiego najlepszego w Nowym Roku! Morze Herbaty życzy Wam wielu wspaniałych smaków i spotkań przy herbacie.

兔年快樂、新春大吉!

25 komentarzy »

  1. Małgorzata Sodolska |

    Oj tak dobrze się już skończył Rok Tygrysa(uffff!)
    to był baaardzo ciężki rok. Czy coś wiemy o tym nowym Roku Metalowego Królika?
    Wszystkiego najlepszego w 2011 dla wszystkich na Morzu herbaty…

  2. wojtekitek |

    Dziękuję za życzenia!
    Wszystkiego dobrego w Nowym Roku Królika!
    ww

  3. wojtekitek |

    Bardzo ciekawy artykuł! Twój idealny czajniczek jest bardzo ładny, klasyczny.

    Aniu, mam do Ciebie gorącą prośbę. Jeden z moich glinianych czajniczków wykonany jest z wielką precyzją, jednak zupełnie nie znam jego historii (ani autora ani daty powstania).
    Czy ze stempla na spodzie jesteśmy w stanie cokolwiek istotnego odczytać?
    Spójrz proszę:
    http://img695.imageshack.us/img695/218/czajniczeksygnatura.jpg

    Pozdrawiam noworocznie

  4. Anna Włodarczyk |

    Wojtku, napis na pieczęci na Twoim czajniczku mówi: „Wykonano w Manufakturze Kamionki Shugu”. To duży zakład produkujący kamionkowe naczynia w Yixing, nie udało mi się odkryć kiedy powstał, ale w każdym razie to firma współczesna. Świadczą też o tym współczesne znaki na pieczęci – na starym czajniczku na pewno byłoby pismo pieczęciowe, które zresztą na pieczęciach stosuje się do dzisiaj. Nie ma nazwiska autora, zatem to najprawdopodobniej czajniczek wykonany z odlewu w masowej produkcji.

  5. Anna Włodarczyk |

    Dziękujemy za życzenia! Cóż, nie znam się na astrologii. Ogólnie Królik jest miłym, spokojnym i radosnym zwierzątkiem, choć przypisuje mu się też powierzchowność i płochliwość. Rok powinien być więc spokojniejszy niż pod rządami tygrysa, ale ponieważ tegorocznym żywiołem jest metal, podobno grożą nam też konflikty pod pozorem zewnętrznego spokoju. Pijmy herbatę z nadzieją, że będzie dobrze!

  6. matiwan |

    Drogie Panie widzę, wykorzystam fakt, iż znacie te mróweczki i zapytam cóż kryje się za znakami na moim herbacianym zestawie.

    http://www.iv.pl/images/64302708596276187646.jpg
    http://www.iv.pl/images/14329778430920937115.jpg
    http://www.iv.pl/images/32995809141326996855.jpg
    http://www.iv.pl/images/02452442605197914029.jpg
    http://www.iv.pl/images/45371894083093422569.jpg
    http://www.iv.pl/images/70486855076098874154.jpg

    Będę bardzo wdzięczny za odczytanie napisu 🙂

  7. matiwan |

    Coś mój komentarz się nie pojawił… Hmmm…

  8. Anna Włodarczyk |

    Wpadł do spamu, ale już stamtąd wyciągnięty:)

  9. Anna Włodarczyk |

    Po kolei:
    1. To znak właściwie nie isteniejący jako taki, a będący kombinacją 4 znaków, dokladnie: 招財進寶 zhao cai jin bao, co znaczy „sprowadzać bogactwo”, „zapraszać boga bogactwa”. Jest to jeden ze znaków pojawiających się często w dekoracjach noworocznych, zapewniający bogactwo na nowy rok.
    2. 乾隆御製 Qianlong yu zhi – „wyprodukowane w erze Qianlong / za panowania cesarza Qianlonga”, czyli w latach 1736-1795.
    3. To jedna z form graficznych znaku 壽 shou, czyli „długowieczność”.
    4. 財 cai – bogactwo
    5. 福 fu – szczęście
    6. to samo, co 4.
    Ładny gaiwan, sądząc po fragmentach:)

  10. matiwan |

    Ogromnie dziękuję za przetłumaczenie.
    Teraz wiem z czego piję 😉 .

    A tutaj zdjęcia gaiwana i dzbanka
    http://iv.pl/images/23828538368937312783.jpg
    http://iv.pl/images/63204223052138691166.jpg

  11. Anna Włodarczyk |

    Ładne okazy, znakomite do zielonych:)
    Pozdrawiam!

  12. Lukas |

    Witam
    To i Ja się podłączę z prośbą o rozszyfrowanie 🙂

    To jeden z moich ulubionych:
    http://zapodaj.net/6d7ec1114bf7.jpg.html

    http://zapodaj.net/b113ba786309.jpg.html

    http://zapodaj.net/a73dd954af38.jpg.html

    to drugi z ulubionych, ale to chyba masówka według mnie.

    http://zapodaj.net/ef50ec664e9a.jpg.html

    http://zapodaj.net/a708bdd567f3.jpg.html

    http://zapodaj.net/b91bb030cbb6.jpg.html

  13. Lukas |

    coś nie mogę postu dodać heh a tyle się rozpisałem.

  14. Anna Włodarczyk |

    Przy dużej ilości linków komentarze wpadają prosto do spamu, skąd muszę je wyławiać. Tak było i tym razem, ale już wyłowiony:)

  15. Lukas |

    ok rozumiem 🙂 ale szkoda bo cały tekst mi ucięło jaki był pod linkami 😉

  16. Anna Włodarczyk |

    O, to trudniejsze, więc będę odpowiadać na raty. Zacznijmy od końca, czyli drugiego z czajniczków:
    Napis: 跨鹤腾云霄 kua he teng yun xiao – „pędzić przez niebo (obłoki) dosiadając żurawia”. „Dosiadać żurawia” znaczy tyle, co „zostać nieśmiertelnym”. Można to zinterpretować tak, że herbata z tego czajniczka może uczynić cię nieśmiertelnym:). Obok widnieje data i podpis: 甲申年陶人刻 jia shen nian taoren ke – „w roku Jia Shen (2004) wyrył ceramik”. Obraz z drugiej strony podpisany jest 王蕰跨鹤 Wang Wen kua he – „Wang Wen dosiada żurawia”.
    C.D.N.

  17. Lukas |

    Dziękuje
    Tak podejrzewałem popijając Meng Ding Gan Lu, że to coś może mieć związek z lataniem lub nieśmiertelnością 😉

  18. Lukas |

    Witam ponownie mogę prosić o ocenę tego czajniczka, bo przymierzam się do jego zakupu. Według waszych wskazówek i zdjęć z linku wygląda, że jest ok, ale może Wasz wprawne oko coś wyłapie. Dziękuje

    http://cgi.ebay.com/Space-Yixing-Zisha-Clay-Teapot-420ml-14-2-oz-/220674696352?pt=LH_DefaultDomain_0&hash=item33613ca4a0

  19. Anna Włodarczyk |

    Szkoda, że nie można go dotknąć i sprawdzić, jak się z niego wylewa wodę i czy jest szczelny, jaki dźwięk wydaje kamionka. Ale zdjęcia są dobre i sądząc po nich to czajnik wysokiej klasy. Dziobek na odpowiedniej wysokości, uszko i sitko między brzuścem a dziobkiem starannie wykończone. Nie trzymając go w ręku nie da się z całą pewnością stwierdzić, czy faktycznie jest ręcznie robiony, ale wygląda na to, że tak. Jest też dobrze opisany, a to też ważne. Jeden z moich czajników też jest wykonany z gliny Qing Shui Ni, czyli „gliny czystej wody”, sprawdza się świetnie. Niepokoi mnie tylko objętość – 420ml to jak na czajnik kamionkowy olbrzym, ja bym miała wątpliwości, jak w nim parzyć herbatę. Kamionka jest najlepsza do gongfu cha, ale ta objętość niekoniecznie. Dla 6 osób do parzenia gongfu cha wystarczy czajnik o pojemności około 250 ml, a ten jest prawie 2 razy większy… Ale jeśli rozmiar Ci odpowiada, myślę że będziesz zadowolony.

  20. Lukas |

    Dziękuje za odpowiedz, na pewno rozwiałaś moje wątpliwości za tą cenę to raczej nie bubel, a dzięki uprzejmości jednego z userów, mogę go zakupić z mega rabatem.

    Co do pojemności to dla mnie jest extra, bo chcę go używać do pu-erów. W dwójkę lubimy wypić po 200 ml pu-era z każdego parzenia, także sprawdzi się idealnie.

  21. Anna Włodarczyk |

    Jak widzę, duży litraż jest dla Was niezbędny:) Ale Pu’ery doskonale sprawdzają się też w mniejszych czajniczkach, bo zwykle są bardzo „cierpliwe w parzeniu”, więc jedną porcję liści można zaparzyć wilokrotnie. Do Pu’erów poleca się czajniki o dość spłaszczonym kształcie, niskie i rozłożyste, o szerokim otworze „wlewowym”, bo przy tych herbatach chodzi nam głównie o smak, a nie zapach – ten powinien się szybko ulotnić, czemu sprzyja właśnie taka budowa czajnika.

  22. Lukas |

    Dziękuje za rozjaśnienie, teraz to już sam nie wiem 😉 zastanawiam się rzeczywiście z pojemnością 420. A z tych dwóch poniżej, ja się raczej skłaniam ku pierwszemu.

    http://cgi.ebay.com/Fan-Wei-Xi-Shi-Yixing-Zisha-Clay-Teapot-220ml-7-43oz-/220715755695?pt=LH_DefaultDomain_0&hash=item3363af28af

    http://cgi.ebay.com/Tang-Xuan-Wu-Shen-Yun-Yixing-Zisha-Clay-Teapot-150ml-/220614682232?pt=LH_DefaultDomain_0&hash=item335da8e678

  23. Anna Włodarczyk |

    Czyli raczej nastąpiło zaciemnienie, a nie rozjaśnienie… Może tak: duży czajnik jest wysokiej klasy, piękny i proporcjonalny, na pewno będzie się w nim dobrze parzyło, ale moim zdaniem raczej nie gongfu cha – na to jest nieco zbyt duży. Proponuję go wykorzystywać do parzenia mniejszej (proporcjonalnie) niż w gongfu cha ilości liści, za to każde parzenie powinno trwać dłużej i nie może być powtarzane tak wiele razy. Z dwóch pozostałych również wolę pierwszy, ma lepsze proporcje, wygodniejsze do czyszczenia sitko w środku. Dziobek nieco krótki, ale w normie dla tego rodzaju małych, gładkich i zaokrąglonych czajniczków. Dobra wielkość – drugi czajnik ma tylko 150ml, co w zupełności wystarcza dla 2 osób, ale może sprawiać trochę kłopotu osobom nie oswojonym z parzeniem gongfu cha.

  24. TEEKANNE |

    Niestety nie opanowałam jeszcze sztuki zaparzania herbaty, a bardzo bym chciała. Na razie wychodzą mi takie byle jakie. Zostają mi te w torebkach…

  25. Sebastian |

    Dzień dobry,

    czy i ja mógłbym prosić o rozszyfrowanie pieczęci oraz napisu na moim czajniczku? Pewnie masówka, ale i tak dobrze wiedzieć co tam jest napisane. 🙂

    http://zapodaj.net/9b5c16575924a.jpg.html
    http://zapodaj.net/28ea22f073a37.jpg.html
    http://zapodaj.net/f96ccdbdc8c20.jpg.html

    Pozdrawiam

Skomentuj:

(nie będzie publikowany)