Herbaciany wiersz na Święto Podwójnej Dziewiątki

W tym roku 5 października przypadło Święto Podwójnej Dziewiątki Chong Jiu Jie 重九節, zwane też Świętem Podwójnego Yang – Chong Yang Jie 重陽節 (chodzi oczywiście o element yang z yin-yang), obchodzone dziewiątego dnia dziewiątego miesiąca w chińskim kalendarzu. Dziewiątka uchodzi w Chinach za liczbę o naturze yang, więc w dniu podwójnej dziewiątki następuje duża kumulacja tej energii, co może być niebezpieczne. W naszych czasach Chińczycy nie przywiązują do tego święta dużej wagi, ale dawniej obchodzili je wspinając się na wzniesienia (góry i wzgórza – co tam akurat było w okolicy), gdzie biesiadowali popijając wino chryzantemowe. Wszystko oczywiście po to, żeby uchronić się przed negatywnym wpływem nadmiaru pierwiastka yang. Trochę przegapiłam tegoroczną Podwójną Dziewiątkę, ale może lepiej późno niż wcale… Przypomina mi to, że dwa lata temu na Święcie Herbaty cytowaliśmy słynny wiersz Jiaorana 皎然, mnicha, poety i wielkiego herbaciarza z czasów dynastii Tang 唐, bliskiego przyjaciela Lu Yu 陸羽, przetłumaczony na nasz użytek przez Kasię Kulpę:

九日与陆处士羽饮茶

皎然

九日山僧院,东篱菊也黄。
俗人多泛酒,谁解助茶香。

 

 Pijąc herbatę z pustelnikiem Lu Yu w dziewiątym dniu dziewiątego miesiąca

Jiaoran

 

W Święto Wrześniowe, płynące winem

Zasiadam z tobą w górskim klasztorze.

 

Przy ogrodzeniu od wschodniej strony

Złocą i żółcą się chryzantemy.

 

Lud pospolity, płatkami kwiecia

Sypiąc obficie, trunek przyprawia.

 

Lecz któż z nich zgłębił sekret herbaty?

Cóż jej aromat wzbogacić może?

 

Ostatni wers tego wiersza może być też przetłumaczony tak: „Któż wie, że [chryzantemy] wzmacniają woń herbaty?”. Znając jednak zwyczaje herbaciane Lu Yu i osób z jego kręgu, ich niechęć do psucia jej aromatu dodatkami, uznałyśmy z Kasią takie tłumaczenie za gorsze od zacytowanego powyżej. A zatem: chryzantemy poprawiają smak wina, ale cóż może poprawić smak herbaty? Nic, oczywiście, bo herbata jest wspaniała sama w sobie. Lud prosty upaja się chryzantemówką na wzgórzach, a pan Jiaoran z panem Lu Yu poznali sekret świętowania, które bardziej sobie cenią – przy czarce herbaty.

Przy okazji jeszcze raz nieustające podziękowanie dla Kasi za genialne tłumaczenie!

23 komentarze »

  1. ghost recon online |

    A mnie z tego wpisu oprócz wiersza zainteresowało wino chryzantemowe. Ciekawa nazwa, zastanawiam sie, czy można go popróbować gdzieś indziej niż tylko w Chinach.

  2. matiwan |

    Mnie również zainteresowało owe wino.
    Czy ma ono coś więcej wspólnego z chryzantemami niż tylko nazwę?? Piłaś może ten trunek?

    Wiersz wspaniały. Cóż wzbogacić może jej aromat? Chyba właśnie nic.. Najlepsza jest naturalna! 🙂

  3. Jakub |

    Bardzo dziękuje za dodanie zdjęć ze spotkania w Tarabuku i pytam kiedy będzie następne. 🙂

  4. Paweł Osiecki |

    Dziwna i trudna poezja…ale podsumowując, piękna.

  5. Jakub |

    Witam!
    W sierpniu było spotkanie herbaciane w Tarabuku za 10 zł zorganizowane przez MORZE HERBATY.Czy będzie takie następne i jeśli tak to kiedy bo chciałbym kupić nowy czajniczek ,albo jakąś dobrą herbatę na zimę.
    Pozdrawiam

  6. anka |

    @jakub, teraz jest orgaznizowany festiwal Dni Herbaty, tez fajna rzecz dla herbaciarzy. poszukaj info na http://www.dniherabty.pl

  7. Paweł Osiecki |

    Tak anka…wy macie z herbatą tyle wspólnego ile ja z dilmahem. Tyle na temat.

  8. MatIwan |

    Anka dilmah jest najlepszą z najlepszych herbat 😉 haha. Nie nudzi Wam się to??…

  9. Jakub |

    NO,NAPRAWDĘ JUŻ BY SOBIE DALI SPOKÓJ CI Z dilmah.

  10. anka |

    ale ja nie powiedziałam, że dilmah to „najlepsza z najlepszych herbat”, powiedziałam tylko apropo tematu notki i kultury picia herbaty, że teraz mają festiwal herbaciany:) no i że szczegóły na stronie, dniherbaty.pl 🙂 nic więcej, więc proszę nie naskakiwać 🙂

  11. anka |

    poza tym już całkiem abstrahując od tematu festiwalu, to nie powiedziałabym że dilmah to zła herbata. jasne że mają różne zwykłe zalewajki, ale to jak każdy lipton i inne, ale chyba jako jedna z niewielu firm pokazuje kulture picia herbaty i uczy jej polaków, więc chyba na plus.

  12. Anna Włodarczyk |

    Oj, oj… A wracając do „chryzantemówki” (bo widzę, że pora zmienić temat): faktycznie, jest coś takiego jak „wino chryzantemowe”, czy ściślej rzecz biorąc rodzaj alkoholu z dodatkiem kwiatów chryzantem, i to nie jeden. Tradycyjnie pito go oczywiście w czasie Święta Podwójnej Dziewiątki. Podobno jest słodki i ma rozliczne właściwości zdrowotne, ale nie miałam okazji tego doświadczyć na sobie, bo z reguły stronię od chińskich alkoholi (chyba że chodzi o piwo:))
    Morze Herbaty do Tarabuka na razie się nie wybiera, ale dziękujemy za przypomnienie, bo faktycznie przydałoby się niedługo zaparzyć herbatę w większym gronie. Pomyślimy!

  13. MatIwan |

    Już wiesz Aniu o co chodziło nam wcześniej z Dilmah widzę 😉 (do Ani Włodarczyk) .
    Wino chryzamtemowe zaciekawia mnie dość mocno…
    Piwa Chińskie?? Smakowe czy normalne? Może coś o nich opowiesz? Od czasu do czasu lubię sobie wypić jakieś porządne piwo (piwo, a nie tyskie, warki i inne takie wynalazki) więc i ten temat mnie ciekawi.
    Z Chińskich alkoholi ostatnio miałem okazję delektować się czymś o nazwie LaiMao które było w porcelanowej (albo malowanej na biało) butelce.
    Smak niesamowity, ryżowy, ale przechodzący w landrynki. Jednak moc alkoholu była bardzo duża 53% co nawet na nasze Polskie warunki jest czymś niecodziennym 😉 . Za alkoholami wysokoprocentowymi nie przepadam, ale to intrygowało smakiem i aromatem.

  14. Anna Włodarczyk |

    Piwo chińskie zwykle rozczarowuje naszych piwoszy, bo w odróżnieniu od alkoholi, o których piszesz, jest bardzo słabe. Marek piwa jest bardzo dużo, praktycznie w każdym mieście pije się lokalne (zwykłe, nie smakowe). Chyba najbardziej znane jest Qingdao (Tsingtao), ze browaru założonego w prowincji Shandong na początku XX wieku jeszcze przez Niemców. Do dostania także i u nas w chińskich restauracjach i niektórych sklepach z orientalną żywnością. A te mocniejsze trunki są niestety ponad moje siły, więc nie mam o nich wiele do powiedzenia…

  15. MatIwan |

    No tak, u nas piwo musi „łupać” w głowę ;), a nie smakować… Dlatego małe browary są najlepsze, nie robią mocnego piwa, a do tego naturalnie. A do tego najbardziej smakują mi piwa ciemne/czarne, ze słodkimi nutami.
    Choć dobre jasne piwo też jest smaczne. Tylko problem jest w tym, że ciężko znaleźć te dobre, bo albo to „sikacz” typu żywiec/tyskie/harnaś, albo kosztuje sporo.
    Mocne trunki nie dają przyjemności z picia… taka prawda.
    Trzeba poszukać jakiegoś Chińskiego piwa 😉

  16. Anna Włodarczyk |

    Oj, żebyś się nie rozczarował. Ja tam jednak wolę chińską herbatę:)

  17. matiwan |

    Dlaczego rozczarował? 😉
    Pewnie, że lepsza herbata 🙂

  18. Anna Włodarczyk |

    Bo oprócz tego, że nie „łupie”, to smak też ma raczej słaby, choć to oczywiście kwestia gustu. Herbata rządzi:)

  19. Paweł Osiecki |

    Ja np, lubię się napić takiego Tyskiego. Smakuje mi. Choć oczywiste że wole np. Zlotego Bażanta czy czarnego Paulanera.

    „Mocne trunki nie dają przyjemności z picia… taka prawda.”

    Będąc wczoraj w centrum Katowic, zamiast na dyskotekę wybraliśmy się do gościńca „Stajnia”, w którym podawano wszelakie trunki. I posiadali tylko lanego, przepysznego Tuchera a Tyskie itp było tylko butelkowane. No ale tyle to mieli z piw. Ale był wielki wybór tych mocniejszych trunków. No i zamówiłem sobie na sam początek Ballantine’s 21 YO – Premium Scotch Whiskey, po to by porównać jej smak z popularnym Jackiem Danielsem…i była przecudna. Później zamówiłem sobie Gin z Toniciem który smakował tak jak bym go sobie sam zrobił z Ginu Lubuskiego i Kinleya. Zrobiono go chyba z Sigrama(nie znam pisowni, a mam problem z googlami;p) Żałuje że nie użyto ginu chociaż podobnego do Blackwoods’a a tonicu przynajmniej schweppes. Później jakaś zacna Tequila której nazwy nie pamiętam. A na sam koniec zamówiłem sobie Metaxe *******. Która również była dobra aczkolwiek smak obcy mi nie był.

    Picie takich trunków daje przyjemność ..tylko musi nam ten wyrób smakować i trzeba się delektować. Tak mi się wydaję. Ja mam tylko kilka razy w roku ochotę na Whiskey. Z natury przeszkadza mi jej ostrość i „czucie” jej w żołądku, strasznie rozpalająca. A to że picie takowych przynosi przyjemność mogę wyciągnąć chociaż po ilości blogów „alkoholowych” w internecie.

    Wiadomo. Polacy którzy piją wódkę(wiem, uogólniam), nie piją jej dla smaku a dla „efektu”. I co do tego naszego stereotypu polaka-alkoholika, opowiem wam pewną historie w której uczestniczyłem na jednej z zabaw.

    Siedzieliśmy przy stole, wódka krążyła. I już pewien dość wstawiony chłopak, pociągnął kolejnego kieliszka stwierdził
    -O ku… jakiego to niedobre.
    Na co kolega siedzący obok mnie
    -Wódka nie ma smakować, tylko mordę wykrzywiać, a jak Ci smakuje, to raczej masz problem.
    Na co dziewczyna siedząca naprzeciwko tego chłopaka, patrzy taka przerażona w jego oczy i tak cicho do siebie:
    -O kur..

    Mało komu wódka smakuje, więc nie rozumiem po co ją pić. Właściwie, to rozumiem… Ale może są inne lepsze zajęcia? Wszystko jest dla ludzi…z umiarem. Pozdrawiam;)

  20. Paweł Osiecki |

    Poprawka „-O ku… jakie to niedobre.” ;))

  21. Anna Włodarczyk |

    Oj, Pawle, ciekawe to wszystko, ale chyba nie na tego bloga. Trzymajmy się bliżej tematu, proszę:) I pozdrawiam.

  22. matiwan |

    Jack Daniels to jedna z najgorszych „whisky” (nie wiem czy to czasami nie bourbon), zbyt komercyjny, zbyt przeceniony.
    Gin Lubuski nie powinien nazywać się ginem według mnie, tak podłego gino-podobnego czegoś nigdy nie piłem… Nie wiem czy miałeś okazję pić Gordon’s Gin (Bombay najlepszy ze wszystkich), różnica jest przeogromna. Lubuski jest podłym trunkiem według mnie, zbyt sztuczny, zbyt bardzo sztucznie aromatyzowany.
    Metaxa owszem całkiem niezła, ale to już ani whisky, ani bourbon.
    Jeśli masz okazję gdzieś u siebie kupić piwo z browaru Fortuna, lub Lubuskie to kup, świetne są.

    Jednakże Ania ma rację, to nie ten blog jeśli chodzi o tematy alkoholowe 😉 wracajmy do tematu.

  23. Anna Włodarczyk |

    No właśnie. Był wiersz z sugestią, że herbata przewyższa napoje alkoholowe, a tu proszę…

Skomentuj:

(nie będzie publikowany)