Dlaczego „herbaty turkusowe”?

Piszemy i mówimy ciągle o herbatach turkusowych, więc wypadałoby wyjaśnić, co się kryje pod tą nazwą. Wbrew pozorom nie stosujemy jej jako pierwsze – natknęłam się kiedyś na takie określenie w internecie. Jeden z „Sześciu Wielkich Rodzajów Herbaty” 六大茶類, który określamy jako „turkusowy”, Chińczycy nazywają qing cha 青茶, co oznacza „herbatę w kolorze qing”, a qing może oznaczać zielony, niebieski lub niebieskozielony, rzadziej czarny. Takiego koloru może być np. niebo, trawa, morze… Kiedy dawno temu w gronie herbaciarzy zastanawialiśmy się, jak najlepiej tę nazwę przetłumaczyć na język polski, kolor turkusowy wydał nam się najodpowiedniejszy. O herbatach tych mówi się także wulong cha 烏龍茶 – „wulongi” (w innym zapisie oolongi), choć mówiąc ściśle tylko część z nich to wulongi, czyli herbaty turkusowe wytwarzane z liści pododmiany krzewu zwanej wulong / oolong. Określenia qing cha używają głównie Tajwańczycy, a wulong cha – mieszkańcy Chin kontynentalnych.

różne herbaty turkusowe fot. Magdalena Rybak

różne herbaty turkusowe fot. Magdalena Rybak

W Polsce tego rodzaju herbaty bywają określane jako czerwone. Dlaczego więc decydujemy się na rewolucję w terminologii? Otóż kłopot w tym, że w Polsce pojęcie „herbata czerwona” obejmuje oprócz wulongów również herbaty „dojrzewające”, np. Pu’er 普洱茶, które należą do odrębnego rodzaju, zwanego w Chinach herbatami czarnymi. Te dwa rodzaje bardzo się różnią – sposobem przetwarzania, smakiem, kolorem, aromatem, dlatego postanowiłyśmy trzymać się chińskiej terminologii.

Choć określa się je czasem jako „półfermentowane”, stopień fermentacji herbat turkusowych może być bardzo różny – od ok. 10% np. u tajwańskich wulongów wysokogórskich do ponad 70% u herbaty Baihao Wulong 白毫烏龍, zwanej też Dongfang Meiren 東方美人 – „Pięknością Wschodu”. Dlatego bardziej trafna jest nazwa „herbaty częsciowo fermentowane”. W zależności od stopnia fermentacji i palenia kolor liści może być zielony, brązowy, czerwonawy, a nawet niemal czarny, natomiast naparu – od żółtozielonego po ciemnoczerwony. Wspólny dla nich wszystkich jest proces fermentacji enzymatycznej, któremu są poddawane i który jest w odpowiednim momencie (różnym w zależności od gatunku herbaty) przerywany przez podgrzanie.

Herbaty turkusowe pochodzą z prowincji Fujian w Chinach południowo-wschodnich i tam też wytwarza się ich i pije najwięcej, zwykle oczywiście na sposób gongfu cha. Do niedawna były wytwarzane tylko w Chinach i na Tajwanie. Ale ostatnio przekonałam się, że już tak nie jest, kiedy dostałam w prezencie wulonga z Indii.

Herbaty turkusowe są jak mi się wydaje drugim najpopularnijeszym w Chinach rodzajem, zaraz po herbatach zielonych. Są też moim zdaniem najbardziej różnorodną grupą, w której każdy może znaleźć coś dla siebie – wiosenną świeżość bliską herbatom zielonym u lekko fermentowanych, kwiatowo-owocowe nutki u średnio fermetowanych, czy dojrzałą, miodową słodycz u mocniej fermentowanych.

Do najsłynniejszych herbat turkusowych należą Wuyi Yancha, czyli „Herbata Skalna” z gór Wuyi, Tie Guanyin i Da Hong Pao z Fujianu, a także tajwańskie Baihao Wulong, czyli wspomniana wcześniej „Piękność Wschodu” i Dongding Wulong.

1 komentarz »

  1. Nina |

    Bardzo dziękuję za to świetne wytłumaczenie. Ogólnie blog jest idealny dla fana herbaty. Może macie ochotę do mnie zajrzeć? https://ateliermysli.wordpress.com/2016/09/20/yerba-zielona-herbata-i-czaj/comment-page-1/#comment-120

Skomentuj:

(nie będzie publikowany)