Morze nad morzem – zasłona

Przedstawiłyśmy się (Morze Herbaty), opowiedziałyśmy (o herbacie chińskiej), zaparzyłyśmy (herbatę gongfu cha) i poczęstowałyśmy (herbatą turkusową). A więc, jak zawsze, ale inaczej, bo w pierwszej Morza przestrzeni. Sezonowej, kilkudniowej, ale naszej, nami wypełnionej. Na noc wszystko zostało zdjęte,  zapakowane i zwinięte , ale dnia następnego dnia wróciło na swoje miejsce pod wiatą. I czajniczki i kubki i puszki i stoły i krzesła i proporce i zdjęcia… I trzeciego dnia herbaciarnia znów rozłożyła się. I znów przedstawiłyśmy się, opowiedziałyśmy, zaparzyłyśmy, poczęstowałyśmy i sprzedałyśmy. Czwartego dnia ruszyłyśmy na ulicę.

Rozstawiłyśmy stragan na deptaku przed Biblioteką. Wyłożyłyśmy towar, wystawiłyśmy naczynka i zapraszałyśmy na krzesełko. Trochę posiedział z nami Pan Rysio (który nam dzielnie od początku pomagał, dziękujemy!), trochę dwie młode Herbaciarki (pozdrawiamy Igę i Kaję!), na chwilę dosiadł się Rysiowy sąsiad, na chwilę właściciel sklepowy, kilku przechodniów, jakaś młodzież, jakaś rodzina. W międzyczasie zlał nas deszcze, wysuszyło słońce, towaru trochę ubyło i dużo radości z tego wszystkiego przybyło. Piątego dnia ruszyłyśmy pod kościół.

Wysłuchałyśmy pięciu kazań, pięć razy herbata została poświęcona i z ambony zachwalona. Herbat znacznie ubyło a załogi przybyło – dwie początkujące herbaciarki awansowały na asystentki. Poprzedniego dnia patrzyły i smakowały, teraz już parzyły i częstowały: Wiosną Malachitowego Ślimaka, Srebrnymi Igłami  Żółtej Góry, Pięknością Wschodu. Zostały z zestawem podróżnym gongfu cha i herbatami i ćwiczą na przyszły sezon.

A za rok pomoc może być naprawdę potrzebna, bo marzymy o dwu tygodniowym Święcie Herbaty i różnych sztuk chińskich wokół herbaty. Ale to tak na razie po cichu o tym mówię, bo to takie nasze głębokie życzenie, żeby do Łeby wracać i korzeń dalej tam zapuszczać.

1 komentarz »

  1. Iga i Kaja |

    dziękujemy za pozdrowienia!

Skomentuj:

(nie będzie publikowany)