Naczynia do herbaty

Wszystko na temat: Naczynia do herbaty

Wybieranie czajnika

Kolejny odcinek czajnikowej sagi – tym razem kilka rad jak wybrać dobry kamionkowy czajniczek.

Pierwsze, na co zwrócimy uwagę wybierając czajnik, to jego kształ i wielkość. Było już o tym co nieco w jednym z ostatnich wpisów. Ogólnie mówiąc, czajniki można podzielić na dwie kategorie: egzemplarze kolekcjonerskie, o fantazyjnych kształtach, ale mało praktyczne, i użytkowe – prostsze, ale lepiej sprawdzające się podczas parzenia. Takie właśnie najbardziej nas interesują. Jak pisałam, wśród tych ostatnich najlepiej sprawują się tak zwane „małe okrągłe”, choć nie musimy bezwzględnie się ich trzymać – wybierając czajnik kierujmy się też własnymi upodobaniami. Powinien być oczywiście piękny i harmonijny w kształcie, no i oczywiście wygodny w użyciu. Czytaj dalej »

Kształty czajników

mały okrągły - wystarczy dla 4 osób

Czajniczki z tak zwanej zisha 紫砂 – „purpurowej kamionki” z Yixing 宜興 to naczynia, których najchętniej używamy do parzenia herbaty. Lubimy też oczywiście nasze gaiwany, ale jednak – co czajnik, to czajnik, zwłaszcza w przypadku herbat lubiących wyższą temperaturę. A jeśli jeszcze jest to dobry czajnik kamionkowy, to możemy być spokojni o naszą herbatę, pod warunkiem oczywiście, że znajdzie się w doświadczonych rękach… Tego rodzaju czajniczki są u nas jeszcze mało znane i doceniane, choć spotykamy też od czasu do czasu koneserów i kolekcjonerów. Wielu polskich herbaciarzy nieco niepokoją rozmiary czajniczków z Yixing, bo zwykle mieszczą się w przedziale między 120ml a 250ml, a więc są bardzo małe, biorąc pod uwagę nasze przyzwyczajenia herbaciane. Do parzenia gongfu cha są jednak idealne: z mojego najstarszego czajniczka o pojemności ok. 140ml, nieco mniejszego od mojej pięści, poję bez problemu cztery osoby. Trochę młodszy od niego czajnik zwany „z loczkiem” ma ok. 220ml i spokojnie wystarcza dla sześciu osób. Przy tym parzenie tej samej porcji liści powtarza się oczywiście conajmniej 4-5 razy, więc jeszcze nikt nie narzekał, że było mu mało. Czytaj dalej »

Cha he, czyli „lotos herbaciany”

lotosy

Cyklu o naczyniach herbacianych ciąg dalszy, a w nim o naczynku nieobowiązkowym, ale bardzo pożytecznym – cha he 茶荷, czyli „lotosie herbacianym”. Ściślej mówiąc, lotos jest pożyteczny podczas kosztowania herbaty, bo podczas picia możemy się zupełnie dobrze bez niego obyć.

Czytaj dalej »

Dzbanek „morze herbaty”

różne "morza herbaty"

Ze zdziwieniem zauważyłam, że do tej pory nie opisywałam dzbanka zwanego „morzem herbaty”. Czas się poprawić, bo to przecież nasz imiennik, można powiedzieć:)

Jedna z jego nazw to właśnie cha hai 茶海, czyli „morze herbaty”. Takiej nazwy zwykle używano w Fujianie, a na Tajwanie uchodziła ona za bardziej „ludową”, mało wyrafinowaną. Tam z kolei dzbanek nazywał się przeważnie cha zhong 茶盅, a zhong znaczy dzbanek / czarka / kubek itp. Od niektórych chińskich herbaciarzy słyszałam też nazwę gong bei 公杯, czyli „wspólna czarka”. A my lubimy o nim mówić „morze herbaty” lub po prostu „dzbanek”. Czytaj dalej »

Chapan

chapan bambusowy

Opisywałyśmy już różne naczynia herbaciane, zwłaszcza te do gongfu cha – teraz kolej na chapan. Mało się do tej pory pojawiał, bo chapan nie jest w gongfu cha obowiązkowy – w Centrum Sztuki Herbaty Lu Yu na Tajwanie używaliśmy go rzadko, a jeśli już, to był dosyć osobliwego kształtu. No, ale co to jest chapan? W dosłownym tłumaczeniu: cha 茶 – herbata, pan 盤 – talerz, ewentualnie taca, czyli „talerz herbaciany” albo „taca herbaciana”. Pierwsza nazwa może być trochę myląca, bo akurat talerzyk stawiany ZAMIAST chapana pod czajnikiem nazywa się chachuan – „łódką herbacianą”. Czytaj dalej »

Nowe czajniki na Morzu Herbaty

Tie Guanyin z Anxi w nowym czajniku z "cynobrowej gliny"

W ostatnią sobotę świętowałyśmy w licznym gronie różne okazje imieninowo-urodzinowe (które to świętowanie opisała już Magda), a przy tym odbył się chrzest dwóch nowych czajniczków kamionkowych, które w efekcie naszej czeskiej podróży herbacianej dołączyły do czajniczej rodzinki Morza Herbaty. Czajniczki są zupełnie wyjątkowe, więc warto im poświęcić kilka słów. Czytaj dalej »

Herbata w Ogrodzie, w gaiwanie i nie tylko

W ostatni majowy weekend powędrowałyśmy z herbatą do Ogrodów. W sobotę parzyłyśmy urodzinową herbatę Magdy w Ogrodzie Botanicznym w Powsinie, na trawie, wśród kwitnących rododendronów. Nasz nowy nabytek, czerwona herbata z Yunnanu, parzona w porcelanowym gaiwanie, smakowała miodem i… pluszowym misiem. Rzeczywiście, prawdziwy z niej Puchatek – ani jednego rozwiniętego liścia, same młode pąki pokryte gęsto złotorudym puszkiem. A w niedzielę, w gościnnym Ogrodzie Botanicznym UW przy Łazienkach – Tie Guanyin w czajniczku tym razem, podczas trzech spotkań herbacianych, każde w gronie 6 osób. Po długiej zimie tak nam (i herbacie) dobrze w ogrodach, że tego lata zamierzamy parzyć w plenerze jak najczęściej.

Czytaj dalej »

Niuchary

Słowo „niuchar” powstało z palącej potrzeby nazwania po polsku wenxiangbei 聞香杯, czyli „czarki do słuchania zapachu” – bo w Chinach i Japonii zapachów się „słucha”. Zawdzięczamy je radosnemu słowotwórstwu Kasi Kulpy (dzięki, Kasiu!), z którą nie raz popijałyśmy herbatę w Xiamenie, w prowincji Fujian.

czarka i niuchar fot. Anna Włodarczyk

czarka i niuchar fot. Anna Włodarczyk

Czytaj dalej »

Kilka uwag o „hodowli” czajniczków kamionkowych

Po pierwsze: dlaczego „hodowla”? Sztuka pielęgnacji czajników nazywa się po chińsku yang hu 養壺. Hu oznacza czajnik, a yang – pielęgnować, hodować, żywić, wychowywać, przy czym mi jako pierwsze przychodzi na myśl słowo „hodować”. Jestem w jakiś sposób przywiązana do określenia „hodowla czajniczków”, tym bardziej, że czajnik występuje w nim jako istota żywa. A biorąc pod uwagę, jak duży wpływ ma czajnik na smak herbaty, jak bardzo czajniczki różnią się między sobą i jak można próbować „oswoić” je odpowiednią pielęgnacją, żeby parzyły dobrą herbatę, takie traktowanie ich wydaje mi się jak najbardziej słuszne.

Gong Fu Cha - czajniki do parzenia herbaty

Czytaj dalej »