Blog o herbacie

Świąteczne warsztaty herbaciane

chennian wulong fot. A.Włodarczyk_2Znów zapraszam na warsztaty herbaciane w Ośrodku Sztuki Dekoracyjnej i Użytkowej pana Stanisława Tworzydło, które odbędą się 28 grudnia o godzinie 15:00. Zapraszam szczególnie tych, którzy między Świętami a Nowym Rokiem zostają w mieście i chcieliby spędzić ten czas w szczególny sposób, wszystkich zmęczonych świątecznym łasuchowaniem (pamiętajmy, że herbata poprawia trawienie!) i naturalnie wszystkich spragnionych wiedzy o chińskiej herbacie i spotkania wokół niej. Jeśli ktoś chciałby zrobić bliskiej osobie prezent w postaci udziału w warsztatach, przygotuję piękne zaproszenie na czerpanym papierze, z pieczęcią Morza Herbaty, które będzie można odebrać osobiście lub otrzymać przesłane pocztą. Czytaj dalej »

10 najlepszych herbat – subiektywny ranking Morza Herbaty

Chińczycy uwielbiają różnego rodzaju „wyliczanki”: w starożytnych Chinach było na przykład „sześć sztuk” w których biegłość powinien osiągnąć junzi – „człowiek szlachetny”, a w czasach nam bliższych choćby słynne „cztery modernizacje” Deng Xiaopinga. W dziedzinie herbaty mamy z kolei „sześć wielkich rodzajów herbaty” i „dziesięć najsłynniejszych herbat chińskich”. Co ciekawe, ta najsłynniejsza dziesiątka nie jest stała i niezmienna – są w niej „pewniaki” jak Longjing 龍井, Biluochun 碧螺春 czy Tie Guanyin 鐵觀音, których po prostu nie może zabraknąć, ale są i zmienne, jak Da Hong Pao大紅袍, która pojawia się lub znika w zależności od źródła.

Tym razem przedstawiam dziesiątkę moich faworytów. Oczywiście to lista subiektywna i tendencyjna, bo nie jestem herbacianym omnibusem, najlepiej znam te z Fujianu i Tajwanu, i mam do nich największy sentyment. W mojej dziesiątce są i te bardzo słynne, i mało komu znane, lokalne odmiany. Zielone, białe, czerwone i – nade wszystko! – turkusowe. Kolejność jest przypadkowa, bo absolutnie nie byłabym w stanie poukładać ich od „najbardziej” do „najmniej ulubionych”. Czytaj dalej »

„Tao chińskiej herbaty” – recenzja

Tao chińskiej herbatyWśród wielu elegancko wydanych, ale mało wiarygodnych publikacji o herbacie pojawia się wreszcie coś godnego uwagi. Godnego uwagi, bo jest to (o ile wiem) pierwsza wydana po polsku pozycja poświęcona całkowicie herbacie chińskiej. Co ważniejsze, jej autorką jest Chinka, mistrzyni sztuki herbaty. Zawsze byłam zdania, że o herbacie chińskiej najlepiej czerpać wiedzę wprost ze źródła, a nie od autorów zachodnich, często obciążonych innym podejściem do herbaty (choćby przyzwyczajeniem do jej odmiennego klasyfikowania), nie mówiąc już o słabej znajomości kontekstu kulturowego. Kłopot tylko w tym, że książki autorów chińskich były dotąd dla polskich czytelników niedostępne. Teraz nareszcie mamy okazję zapoznać się z jedną z nich. Czytaj dalej »

Warsztaty w Pracowni

3 kolory herbaty fot. Anna Włodarczyk

Trochę z nagła (bo mało czasu) zapraszam na warsztaty herbaciane – wyjątkowe, bo w wyjątkowym miejscu: w Ośrodku Sztuki Dekoracyjnej i Użytkowej pana Stanisława Tworzydło. Z pracownią jestem związana już od ponad dziesięciu lat, ale po raz pierwszy poprowadzę tam warsztaty, co jest dla mnie wielką radością i zaszczytem. W otoczeniu chińskich smoków (które będą się nam przyglądać z obrazów namalowanych przez uczniów pracowni) zaparzymy i skosztujemy dwie herbaty zielone i dwie turkusowe, tradycyjnie na sposób gongfu cha, w czajniczkach i gaiwanach. Jak zwykle opowiem też o „sześciu wielkich rodzajach” chińskiej herbaty, naczyniach herbacianych i przedstawię zarys historii chińskiej kultury herbaty. Uczestnicy warsztatów będą mieli okazję samodzielnie zaparzyć herbatę, a na zakończenie wszyscy otrzymają pamiątkowe dyplomy. Zapraszam!

Czas: 9 listopada (sobota), godz. 11:00 – 14:00

Miejsce: Ośrodek Sztuki Dekoracyjnej i Użytkowej, Warszawa

Koszt: 100 zł od osoby

Zgłoszenia: mailem na adres herbata@morzeherbaty.pl lub telefonicznie 603725670. W zgłoszeniu proszę podać nazwisko lub nazwiska uczestników i kontaktowy numer telefonu.

Aby pełniej uczestniczyć w warsztacie, proszę o przestrzeganie kilku zasad:
•    nie nosimy biżuterii na rękach, a także zegarków, długich naszyjników i kolczyków,
•    długie włosy powinny być upięte,
•    nie używamy perfum,
•    strój nie powinien przeszkadzać przy parzeniu herbaty, dlatego nie nosimy np. ubrań z długimi, szerokimi rękawami.

Kolory Alishana

Czerwony Alishan 阿里山紅茶 na jesiennym plenerowym spotkaniu herbacianym

Rynkiem herbacianym, podobnie jak każdym innym, w jakimś stopniu rządzi moda. Oprócz zawsze lubianych klasycznych gatunków, takich jak Longjing czy Tie Guanyin, co parę sezonów pojawiają się modne nowości. Na przykład kilka lat temu serca miłośników herbaty podbiła czerwona Jinjunmei  金駿眉 czy Anji Baicha 安吉白茶 – „Biała Herbata z Anji”, która „biała” jest tylko z nazwy, a tak naprawdę – zielona. Od kilku lat obserwuję w Chinach i na Tajwanie rosnące zainteresowanie herbatami czerwonymi, które do tej pory pozostawały nieco w tyle za zielonymi i wulongami. Ciekawe, że podczas gdy w naszej części świata coraz popularniejsze stają się herbaty zielone czy białe, Chińczycy przekonują się do czerwonych.

Czytaj dalej »

Jesienne warsztaty herbaciane

Po przedłużonych wakacjach Morze Herbaty wznawia działalność, i to zaczynając od warsztatów. W sobotę 19 października zapraszam na jesienne warsztaty herbaciane w Ośrodku Rozwoju Osobistego Alcha w Warszawie. Jak zwykle, zapraszam przede wszystkim tych, którzy gongfu cha nigdy nie parzyli, a chcieliby spróbować, ale i tych, dla których ten sposób kosztowania herbaty nie jest  nowością. Tym razem w naszych czajniczkach zagoszczą głównie tajwańskie herbaty z Alishan – nie tylko słynne wulongi, ale także nowa, wspaniała herbata czerwona. Podczas 3-godzinnego spotkania w sześcioosobowym gronie jak zwykle opowiem o „sześciu wielkich rodzajach” chińskiej herbaty, a następnie wspólnie przyrządzimy i skosztujemy aż cztery wyjątkowe gatunki. Uczestnicy warsztatów będą mieli okazję samodzielnie je zaparzyć, a na zakończenie wszyscy otrzymają pamiątkowe dyplomy.

Aby pełniej uczestniczyć w warsztacie, prosimy o przestrzeganie kilku zasad:
•    nie nosimy biżuterii na rękach, a także zegarków, długich naszyjników i kolczyków,
•    długie włosy powinny być upięte,
•    nie używamy perfum,
•    strój nie powinien przeszkadzać przy parzeniu herbaty, dlatego nie nosimy np. ubrań z długimi, szerokimi rękawami.

Zapisy przez Ośrodek Rozwoju Osobistego Alcha.

Więcej informacji znajduje się tutaj.

Herbata na Muzealiach w Bochni

W najbliższą sobotę, 25 maja, Morze Herbaty zagości w Muzeum w Bochni. O godzinie 17:30 odbędzie się tam spotkanie z chińską sztuką herbaty, połączone z  pokazem slajdów i poczęstunkiem. Pięć osób będzie miało okazję skosztować wspaniałego tajwańskiego wulonga parzonego na sposób gongfu cha, a pozostali uczestnicy spotkania napiją się tej samej herbaty przyrządzonej w uproszczony sposób.

Spotkanie będzie częścią Muzealiów 2013, które w tym roku odbywają się pod tytułem „Chińskie żywioły” i obejmują wiele interesujących wydarzeń: wystawę „Papier, tusz, laka, jedwab, glina – pięć żywiołów sztuki chińskiej” oraz różnorodne, związane tematycznie z kulturą chińską warsztaty i prelekcje. Gościem honorowym i jednym z prelegentów Muzealiów będzie Pan Stanisław Tworzydło, mój Mistrz i Nauczyciel ceramiki, absolwent Centralnej Akademii Sztuki Dekoracyjnej i Użytkowej w Pekinie, który prowadzi w Warszawie własny Ośrodek Sztuki Dekoracyjnej i Użytkowej.

Serdecznie zapraszam!

Pełen program Muzealiów

 

Wiosenne przebudzenie z herbatą

Jak wiadomo, herbata doskonale budzi, więc nie może jej zabraknąć w najbliższą sobotę na spotkaniu „Wiosenne przebudzenie” organizowanym przez portal Kobiece Pasje, które tym razem inspirowane jest kulturą Dalekiego Wschodu. Wśród licznych atrakcji czekających uczestników spotkania znajdzie się prezentacja chińskiej sztuki herbaty, z pokazem slajdów, parzeniem gongfu cha i degustacją herbaty oraz losowanie prezentów, między innymi herbacianych.

Czas: sobota 20 kwietnia 2013, godzina 18:00 – 22:30

Miejsce: Centrum Sztuki Fort Sokolnickiego, ul. Czarnieckiego 51, Warszawa

Koszt: 30 zł

Więcej informacji można znaleźć na blogu Kobiecych Pasji.

Zapraszam!

Jaką herbatę pił Lu Yu

Kiedy Lu Yu pisał Chajing, herbata chińska miała już całkiem długą historię – około tysiąca lat licząc od najwcześniejszych wzmianek historycznych, a prawie trzy i pół tysiąca lat od czasów jej legendarnego odkrywcy, Shennonga. W czasach dynastii Tang kultura herbaty była już wysoko rozwinięta, do czego zresztą przyczynił się walnie sam autor „Księgi herbaty”, a Chińczycy zdążyli opracować skomplikowane metody obróbki liści. Herbata, jaką przyrządzał i pił Lu Yu różniła się więc znacznie od świeżego liścia, który przypadkiem wpadł do kociołka Boskiego Rolnika. Różniła się też od znanych nam dzisiaj liściastych herbat sypkich, a nawet prasowanych, takich jak współczesne Pu’ery.

Lu Yu wymienia cztery rodzaje herbaty istniejące za czasów Tang: cucha 觕茶, sancha 散茶, mocha 末茶 i bingcha 餅茶. Cucha, dosłownie „herbata gruba, nieobrobiona”, były to liście praktycznie nie poddawane żadnej skomplikowanej obróbce, a jedynie – choć nie jest to pewne – prasowane w rodzaj cegiełek (prostokątne zhuancha 磚茶 lub okrągłe tuancha 團茶), co ułatwiało ich długie przechowywanie i przewożenie na duże odległości. Sancha, dosłownie „herbata sypka”, to liście poddawane prażeniu świeżo po zebraniu, podobne do dzisiejszej herbaty sypkiej, chociaż inaczej niż obecnie, w czasach Tang przed zaparzeniem ucierano je na proszek. Mocha to herbata w formie proszku powstałego po utarciu liści. Ten rodzaj herbaty upowszechnił się później w czasie panowania dynastii Song, a za pośrednictwem mnichów buddyjskich trafił do Japonii i do dzisiaj jest tam stosowany w ceremonii herbacianej. W Chinach natomiast z czasem zanikł zupełnie zastąpiony przez sypką herbatę w liściach. Wreszcie bingcha to herbata rozdrobniona i uformowana w kostki czy bloczki. Rodzaj ten istniał już dużo wcześniej, ale został udoskonalony przez Lu Yu i opisany w „Księdze herbaty”.

Lu Yu poprzestał na wymienieniu trzech pierwszych rodzajów, natomiast szczegółowo opisał sposób wytwarzania i przyrządzania bingcha – najbardziej wyrafinowanego rodzaju herbaty z czasów dynastii Tang. Proces jej produkcji był skomplikowany i czasochłonny, dlatego herbata ta, jako najdroższa, była dostępna tylko dla ludzi majętnych. Tę formę miała też oczywiście gongcha 貢茶 – specjalna herbata wytwarzana na użytek cesarza i dworu.

Współczesny model "parownika" z dynastii Tang, w którym liście herbaciane były podgrzewane na parze

Jak pisze Lu Yu, zbiory liści odbywały się od drugiego do czwartego miesiąca w kalendarzu chińskim, czyli w przybliżeniu od marca do maja. Inaczej niż w przypadku dzisiejszych herbat, pędy o długości około 12-15 cm najlepiej było zbierać o świcie, kiedy były jeszcze pokryte rosą. Nie należało ich natomiast zrywać w dni pochmurne i deszczowe. Świeżo zebrane liście podgrzewano na parze, co powodowało przerwanie naturalnej oksydacji enzymatycznej. Z punktu widzenia dzisiejszej technologii obróbki herbatę ówczesną można więc nazwać „zieloną”, ale w czasach Lu Yu nie stosowano tego określenia, ani nie znano innych istniejących dzisiaj „kolorów” herbaty – białych, żółtych, „turkusowych”, czerwonych i czarnych.

Współczesne modele form do prasowania herbaty z czasów dynastii Tang

Po podgrzaniu na parze liście ucierano na miazgę w specjalnym moździerzu. Powstałą w ten sposób papkę umieszczano w metalowych formach i prasowano w okrągłe lub kwadratowe kostki. Odbywało się to na przykrytym płachtą tkaniny blacie kamiennego lub drewnianego stołu. Jego podstawa musiała być mocno osadzona w ziemi, aby blat był stabilny i odporny na wstrząsy. Gotowe kostki herbaty suszono na bambusowych matach, a następnie przebijano w nich otwory i nawlekano na długie bambusowe tyczki. Później suszono je umieszczone w specjalnych skrzyniach nad dołem z żarzącymi się węglami. Lu Yu pisze, że tyczki z kostkami herbaty umieszczano w „suszarni” w dwóch poziomach: niżej kostki na wpół wysuszone (czyli po wstępnym suszeniu na macie), a nad nimi kostki całkowicie suche. Można z tego wnioskować, że  ten etap obróbki miał na celu nie tylko wysuszenie herbaty, skoro w suszarni trzymano też całkiem suche bloczki herbaciane, ale także nadanie im odpowiedniego smaku i aromatu, nieco podobnie jak współczesne palenie. W końcu kostki herbaty odstawiano do przechowywania w specjalnych bambusowych koszach, w których można było umieszczać je razem z gorącym popiołem, aby zapobiec wilgotnieniu herbaty.

Współczesny model kosza do przechowywania herbaty z czasów dynastii Tang

Jak bardzo różniła się ówczesna herbata od dzisiejszej, najlepiej oddają własne słowa Lu Yu z trzeciego rozdziału „Księgi herbaty”, gdzie w bardzo poetycki sposób opisuje jej dobre i złe odmiany:

„Herbata posiada niezliczoną ilość form. Mówiąc zwięźle: herbata może mieć powierzchnię pomarszczoną jak buty noszone przez ludy północy, może być mięsista i dorodna jak pierś dzikiego wołu, skłębiona jak kłęby dymu wyłaniające się z jaskiń, w kształcie zmarszczek powstających na wodzie podczas podmuchu wiatru, może być lśniąca jak wypolerowane gliniane naczynie lub o powierzchni świeżo zaoranego pola, spłukanego ulewnym deszczem. Wszystkie te herbaty są wysokiej jakości. Niektóre herbaty mają liście o szypułkach grubych i twardych jak pień bambusa. Herbata taka z trudnością poddaje się procesowi podgrzewania na parze i ubijania. Jeszcze inne herbaty przypominają zmarznięte płatki lotosu. Ich liście i szypułki są zwiędnięte i utraciły już swój pierwotny kształt. Są to herbaty o złej jakości.”[*]

Z polskiego tłumaczenia, a także tekstu oryginalnego nie wynika bezpośrednio, czy mowa tu o świeżych liściach herbacianych, czy bloczkach herbaty po zakończeniu obróbki. Kontekst sugeruje jednak, że opis dotyczy tych drugich, co potwierdzają też znane mi komentarze do „Księgi herbaty”.

Przyrządzanie herbaty prasowanej, jaką pijał Lu Yu, było co najmniej równie skomplikowane jak jej wytwarzanie. Napiszę o tym następnym razem.

Zdjęcia ilustrujące dzisiejszy wpis zostały zrobione w Muzeum Herbaty w Pinglin na Tajwanie.

 

 

 



[*] Cytat za pracą licencjacką Łukasza Mądrzyńskiego „Księga herbaty Lu Yu – tłumaczenie i życiorys autora”.

Herbaciane pisanki

Jajko w herbacie z Muzeum Herbaty w Pinglin na Tajwanie

Kiedy mieszkałam w Chinach, herbaciane jajka (chayedan 茶葉蛋) kupowane na straganach tuż obok akademika były dla mnie jedną z mile widzianych opcji śniadaniowych. Ostatnio z apetytem zjadłam takie jajo w zeszłym roku przy Muzeum Herbaty w Pinglin na Tajwanie. Tymczasem mamy Wielkanoc i jak zwykle trzeba to uczcić jak na herbaciarza przystało. Była już kiedyś wielkanocna herbabka, więc dla odmiany w tym roku zapraszam na herbaciane pisanki – „herbacianki”. Czytaj dalej »

  • Archiwum