gaiwan

Wszystko z hasłem: gaiwan

Gaiwan po raz drugi

gaiwan fot. Anna WłodarczykO gaiwanie 蓋碗, czyli – dosłownie tłumacząc nazwę chińską – „czarce z przykrywką” (gai 蓋 – przykrywka, wan 碗 – miska, czarka) pisałam już kiedyś, ale skoro ogłosiłam rozpoczęcie wiosenno-letniego sezonu gaiwanowego, pora wrócić do tematu i nieco go pogłębić.

Rodzaje gaiwanów

Ogólnie mówiąc, gaiwany można podzielić na dwa rodzaje:

  • dwuczęściowe – składające się z dwóch wymienionych wyżej części, tj. czarki i przykrywki, zwykle o pojemności nie większej niż około 150 ml,
  • trzyczęściowe – które oprócz tego zaopatrzone są dodatkowo w spodek z głębokim zagłębieniem, dopasowanym kształtem do stopki czarki, zwykle większe od dwuczęściowych czasem nawet o pojemności powyżej 200 ml. Chińczycy nazywają je też san cai bei 三才杯 lub san cai wan 三才碗 – „czarkami trzech cai” (elementów? Mam pewien kłopot jak przetłumaczyć znak 才 w tym kontekście). San cai to pojęcie z filozofii chińskiej, wywodzące się z „Księgi Przemian” (Yijing 易經). Trzy elementy, o które tu chodzi to niebo – tian 天, ziemia – di 地 i człowiek – ren 人. Jak łatwo się domyślić, w przypadku gaiwana przykrywka jest niebem, spodek ziemią, a czarka człowiekiem. Czytaj dalej »

Sezon gaiwanowy 2012 rozpoczęty!

gaiwan na majówce, fot. Anna WłodarczykMorze Herbaty powraca po dłuższej przerwie i przeprasza, że tak długo kazało na siebie czekać…

Wiosna (a czasami może i lato) w pełni, więc sezon gaiwanowy w tym roku możemy uznać za otwarty. Bardzo polecam gaiwan 蓋碗, czyli – jak mam nadzieję pamiętacie – czarkę z przykrywką, używaną do parzenia w zastępstwie czajniczka, na wiosenno-letnie spotkania herbaciane, zwłaszcza te w plenerze. Gaiwany są wygodne w użyciu i doskonale parzą zwłaszcza herbaty wymagające niższej temperatury – zielone i lekko fermentowane, np. Tie Guanyin z Anxi 安溪鐵觀音 (nie mylić z tajwańską Tie Guanyin z Muzha 木柵鐵觀音!), czyli takie, które wielu herbaciarzom najbardziej smakują właśnie wiosną i latem. Okazuje się jednak, że można w nich parzyć także i inne rodzaje herbat. Więcej o tym w kolejnym wpisie już niedługo, razem z relacją ze spotkania herbacianego w Szanghaju, z gaiwanem w roli głównej. A przy okazji krótka instrukcja korzystania z gaiwana, bo mimo iż wygodny w użyciu, wymaga od parzącego odpowiedniej techniki i trochę doświadczenia. Do zobaczenia wkrótce, szykujcie gaiwany!

gaiwan na hanami, fot. Anna Włodarczyk

gaiwan i kwiaty wiśni

gaiwan z Tie Guanyin, fot. Anna Włodarczyk

gaiwan w plenerze, a w nim Tie Guanyin

Aromat herbaty

“好茶一聞,未喝已入醉三分”

„Jeden niuch dobrej herbaty – i już jesteś w jednej trzeciej pijany, jeszcze przed wypiciem”

Skąd się bierze aromat herbaty? Co sprawia, że w naparze czujemy zapach dojrzałych owoców, kwiatów albo migdałów, zakładając że herbata nie była aromatyzowana? Dlaczego te aromaty są tak różnorodne? Co mogą nam powiedzieć o naturze i jakości herbaty? Na te wszystkie pytania nie uda mi się tym razem wyczerpująco odpowiedzieć, ale spróbuję trochę uporządkować kilka zagadnień z herbacianej olfaktologii. Czytaj dalej »

Herbata w Ogrodzie, w gaiwanie i nie tylko

W ostatni majowy weekend powędrowałyśmy z herbatą do Ogrodów. W sobotę parzyłyśmy urodzinową herbatę Magdy w Ogrodzie Botanicznym w Powsinie, na trawie, wśród kwitnących rododendronów. Nasz nowy nabytek, czerwona herbata z Yunnanu, parzona w porcelanowym gaiwanie, smakowała miodem i… pluszowym misiem. Rzeczywiście, prawdziwy z niej Puchatek – ani jednego rozwiniętego liścia, same młode pąki pokryte gęsto złotorudym puszkiem. A w niedzielę, w gościnnym Ogrodzie Botanicznym UW przy Łazienkach – Tie Guanyin w czajniczku tym razem, podczas trzech spotkań herbacianych, każde w gronie 6 osób. Po długiej zimie tak nam (i herbacie) dobrze w ogrodach, że tego lata zamierzamy parzyć w plenerze jak najczęściej.

Czytaj dalej »