kamionka

Wszystko z hasłem: kamionka

Strój dla czajnika

IMG_1643 (2)

Obiecuję, że Morze Herbaty nie stanie się blogiem dotyczącym kroju i szycia – są lepsi ode mnie specjaliści w tej dziedzinie. Ale skoro troszczymy się o nasze czajniczki, hodujemy je i poimy herbatą, to wypadałoby też zadbać, żeby miały co na siebie włożyć:) A mówiąc poważnie: często podróżuję gdzieś z moimi czajnikami, choćby na plener do Ponurzycy, gdzie wyrusza ich ze mną całe stadko, czy też na różne gościnne spotkania herbaciane, czy po prostu na parzenie w plenerze. Przypuszczam, że także wielu z Was podobne okazje z różną częstotliwością się zdarzają. Warto wtedy zadbać o bezpieczeństwo naszych czajników i odpowiednio je zapakować. Chińskie czajniczki kamionkowe są najczęściej sprzedawane wraz z jakiegoś rodzaju opakowaniem, którym przeważnie jest tekturowe pudełko, zwykle o trwałości wprost proporcjonalnej do jakości i ceny czajnika. Jednak nawet te solidniejsze pudełka po pewnym czasie się rozpadają i wtedy z pomocą przyjść może moja dzisiejsza propozycja: elegancki i praktyczny strój podróżny dla czajnika DIY. Czytaj dalej »

Urodzinowy Zlot Czajników

Dzisiaj drugie urodziny Morza Herbaty!

W tym ważnym dla nas dniu dziękujemy wszystkim naszym wiernym Przyjaciołom, Komentatorom i w ogóle Ludziom Herbaty – to Wy nadajecie sens naszym działaniom na Morzu.

Szczególnie gorąco dziękujemy i serdecznie witamy uczestników Urodzinowego Zlotu Czajników, którzy odpowiedzieli na zaproszenie i zechcieli się podzielić zdjęciami swoich Czajników. A oto nasi Goście:

Czajnik Antoniego

Dostałem go w prezencie od mistrza sztuki herbacianej w Guangzhou, kiedy się od niego uczyłem. Na czajniku widać smoka na tle nieba i morza. Styl wykonania w chińskiej nomenklaturze nazywa się "dominacja absolutna" (一统天下). Laicko herbatą interesuję się od roku, ale faktycznie wkroczyłem na jej drogę od niedawna. Uczyłem sie w maju, pod okiem dwóch mentorów, znajomych rodziny w Guangdong w Chinach. "Droga" jest w filozofii dalekowschodniej metodą do samodoskonalenia - w Chinach droga herbaty, podobnie jak kaligrafia czy sztuki walk, kształtują charakter. Droga po prostu odmieniła moje życie. Pozdrawiam, Antoni

Czajnik Mateusza

Jak zlot to zlot 😉 Mojemu skromnemu czajniczkowi też coś się z istnienia na tym świecie należy, dlatego też przesyłam jego zdjęcie na tę wielką uroczystość! Niewiele mogę o nim napisać, ponieważ zakupiłem go na ebay.com gdy robiliśmy wspólne zamówienie na stronie herbaciarze http://herbata.ning.com/. Od razu urzekł mnie jego wygląd, prosty, ale ładny. Co przedstawia - nie wiem, jakiś gatunek ptaków na tle drzew, trawy i jednego drzewka wyglądającego na bonsai. (...) Pozdrawiam serdecznie, Mateusz I.

Czajnik Justyny

Ten czajniczek to zdobycz z niespodziewanego odrycia herbacianego sklepu w Pradze. Parzę w nim herbaty czerwone i mocniej fermentowane turkusowe. Herbata jest jednym z moich ulubionych smaków i sposobów na relaks 🙂

Czajnik Agnieszki

 

To jest mój nowy czajniczek, z glinki, zobaczyłam go na aukcji allegro, był brzydki i nikt go nie chciał. Dla mnie też był brzydki, ale jakoś tak ujmujący, więc go kupiłam. I okazało się, że zawładnął moim sercem. Teraz go hoduję, ale jeszcze wciąż trochę pachnie glinką i ziemią. Chociaż nadal nie odpowiada mojemu poczuciu estetyki, jest niezmiernie użyteczny, zgrabny, leje herbatę prosto do czarki bez rozlewania (nawet nie trzeba zatykać dziurki w pokrywce). Służy do zielonej herbaty. Zawojował mnie... trochę jak zaadoptowany brzydki kundel, który przymila się do człowieka. Agnieszka Rosłan

 

Czajnik Jakuba

Mój ulubiony czajniczek kupiłem na Morzu Herbaty niedawno. Jest wykonany z kamionki i parzę w nim herbatę zieloną. Parzy świetną herbatę i zabieram go ze sobą w długie podróże. Pozdrawiam całe Morze Herbaty! Jakub Niewiadomski

Czajnik Ani

To mój pierwszy czajnik kamionkowy, kupiony w 1997 roku w Xiamenie razem z kompletem czarek i chapanem. Jednocześnie to jedyny czajnik, jaki przez te lata zdarzyło mi się zbić, czyli na nasz dzisiejszy zlot przybywa z czajnikowych zaświatów... Kamionka nie była pierwszorzędnej jakości, ale miał ładny i wygodny kształt - coś w rodzaju tzw. "czajnika standardowego". Nie znając jeszcze zasad "hodowli" czajników parzyłam w nim co popadnie, ale głównie Tie Guanyin z Anxi, bo właśnie ją przede wszystkim pijało się wtedy w Xiamenie. Stłukł się około 2 lata temu i mam nadzieję, że w jakimś czajnikowym raju parzy teraz najlepsze herbaty:)

Odwiedziły nas przeróżne czajniki, proste i bogato zdobione, kamionkowe i jeden porcelanowy. Nasuwa mi się taka myśl, która niektórym wytrawnym herbaciarzom może wydać się kontrowersyjna: otóż mam wrażenie, że wartość czajnika to sprawa subiektywna i niekoniecznie wprost proporcjonalna do jego jakości i ceny, choć oczywiście im lepszy czajnik, tym lepiej dla parzonej w nim herbaty. Bywa, że przywiązujemy się do czajników niezbyt wysokiej jakości, ale takich, które dobrze nam służą, a być może jeszcze wiążą się z miłymi wspomnieniami spotkań przy herbacie.

Drodzy Goście, jeszcze raz dziękujemy! Życzymy Wam i Waszym Czajnikom wielu wspaniałych parzeń, niezapomnianych smaków i cudownych chwil spędzonych z herbatą. Morze Herbaty będzie nadal z radością towarzyszyło Waszym herbacianym poczynaniom.

A jeśli jeszcze jakiś spóźnialski czajniczek zechce dołączyć do naszego grona, zapraszamy!

Przykrywki czajników

Czajnik to najlepsze naczynie do parzenia herbaty – zamknięta, zaokrąglona przestrzeń w jego wnętrzu, po całkowitym napełnieniu wodą znakomicie utrzymuje równomierną temperaturę, tworząc idealne warunki dla uzyskania pełni smaku i aromatu herbaty. Byłoby idealnie, gdyby przestrzeń tę całkowicie zamknąć, ale oczywiście czajnik potrzebuje otworu, którym wsypujemy liście i usuwamy je po zakończeniu parzenia, a także wlewamy wodę. Na czas parzenia otwór ten musi być zamknięty i temu właśnie służy przykrywka czy wieczko czajnika. Musi być ono szczelne, żeby po zamknięciu temperatura podczas parzenia była w całym czajniku możliwie wyrównana, a aromat nie uchodził na zewnątrz. Czytaj dalej »

Dzioby i dziobki

Tytuł nietypowy, jak na wpis na bloga herbacianego, ale chodzi naturalnie o dzioby i dziobki naczyń herbacianych, czyli czajników i mórz herbaty. Ogólne opisywanie wad i zalet różnych kształtów tych naczyń, jeśli ma być w miarę szczegółowe, dałoby materiał na obszerny rozdział książki (ba, może nawet na całą książkę), więc postanowiłam się nimi zająć fragmentarycznie. Dlatego dzisiaj o dziobkach.

Dzioby nie mają zasadniczego wpływu na smak herbaty (z dwoma może wyjątkami, o których za chwilę), ale mają duże znaczenie dla estetyki parzenia i wygody parzącego. Poniższe uwagi to rezultat moich własnych doświadczeń i tego, czego nauczyłam się na kursach herbacianych na Tajwanie lub wyczytałam z książek. Czytaj dalej »

Wybieranie czajnika

Kolejny odcinek czajnikowej sagi – tym razem kilka rad jak wybrać dobry kamionkowy czajniczek.

Pierwsze, na co zwrócimy uwagę wybierając czajnik, to jego kształ i wielkość. Było już o tym co nieco w jednym z ostatnich wpisów. Ogólnie mówiąc, czajniki można podzielić na dwie kategorie: egzemplarze kolekcjonerskie, o fantazyjnych kształtach, ale mało praktyczne, i użytkowe – prostsze, ale lepiej sprawdzające się podczas parzenia. Takie właśnie najbardziej nas interesują. Jak pisałam, wśród tych ostatnich najlepiej sprawują się tak zwane „małe okrągłe”, choć nie musimy bezwzględnie się ich trzymać – wybierając czajnik kierujmy się też własnymi upodobaniami. Powinien być oczywiście piękny i harmonijny w kształcie, no i oczywiście wygodny w użyciu. Czytaj dalej »

Kształty czajników

mały okrągły - wystarczy dla 4 osób

Czajniczki z tak zwanej zisha 紫砂 – „purpurowej kamionki” z Yixing 宜興 to naczynia, których najchętniej używamy do parzenia herbaty. Lubimy też oczywiście nasze gaiwany, ale jednak – co czajnik, to czajnik, zwłaszcza w przypadku herbat lubiących wyższą temperaturę. A jeśli jeszcze jest to dobry czajnik kamionkowy, to możemy być spokojni o naszą herbatę, pod warunkiem oczywiście, że znajdzie się w doświadczonych rękach… Tego rodzaju czajniczki są u nas jeszcze mało znane i doceniane, choć spotykamy też od czasu do czasu koneserów i kolekcjonerów. Wielu polskich herbaciarzy nieco niepokoją rozmiary czajniczków z Yixing, bo zwykle mieszczą się w przedziale między 120ml a 250ml, a więc są bardzo małe, biorąc pod uwagę nasze przyzwyczajenia herbaciane. Do parzenia gongfu cha są jednak idealne: z mojego najstarszego czajniczka o pojemności ok. 140ml, nieco mniejszego od mojej pięści, poję bez problemu cztery osoby. Trochę młodszy od niego czajnik zwany „z loczkiem” ma ok. 220ml i spokojnie wystarcza dla sześciu osób. Przy tym parzenie tej samej porcji liści powtarza się oczywiście conajmniej 4-5 razy, więc jeszcze nikt nie narzekał, że było mu mało. Czytaj dalej »