Rodzaje herbat

Wszystko na temat: Rodzaje herbat

Herbaty białe i żółte – o różnicach

Herbata żółta i herbata biała: od lewej – Junshan Yinzhen i Baihao Yinzhen, fot. AW

Festiwal Zaparzaj! w Poznaniu był wspaniałą okazją do spotkań, rozmów, wspólnego parzenia i picia herbaty. Wróciłam z niego z głową pełną nowych inspiracji. Usłyszałam mnóstwo ciepłych słów o Morzu Herbaty, które są dla mnie wiatrem w żagle – często mam wrażenie, że wszystko, co ważne i ciekawe o chińskiej herbacie już napisałam i brak mi nowych pomysłów, ale okazuje się, że zapotrzebowanie na opowieści herbaciane nadal jest duże. Dlatego na prośbę jednej z osób spotkanych na festiwalu postaram się w punktach opisać różnice między herbatami białymi i żółtymi. Ktoś może pomyśli, że to nic nowego, ale może dla kogoś innego będzie to pomoc w usystematyzowaniu wiedzy, a jeszcze dla kogoś zupełna nowość. Czytaj dalej »

Herbaty żółte

Żółty Guoxiang Wulong 果香烏龍 – „Wulong o Owocowym Aromacie” z Tajwanu, fot. Magdalena Rybak

Herbaty żółte to najrzadszy i najmniej znany spośród wyróżnianych przez Chińczyków „Sześciu Wielkich Rodzajów Herbaty”. Są to herbaty o „żółtych listkach i żółtym naparze”, jak je określają Chińczycy, subtelnym aromacie oraz o delikatnym i świeżym smaku wysoko cenionym przez znawców. Jeszcze kilkanaście lat temu w Polsce nikt o nich nie słyszał, ale od jakiegoś czasu można już je kupić, choć nadal są rzadkością. Zresztą nawet w Chinach ten rodzaj herbat jest trudno dostępny, a sprzedawcy pytani o herbatę żółtą – huang cha 黃茶 proponowali mi kiedyś Huangshan Meofeng 黃山毛峰, czyli gatunek zielonej herbaty z Huangshan – Żółtych Gór. Dzieje się tak, ponieważ herbaty te są wytwarzane w bardzo niewielkich ilościach. Jak dotąd, produkowane są tylko w Chinach w prowincjach Sichuan, Anhui, Hunan, Hubei, Zhejiang, Guangdong i Fujian. Czytaj dalej »

Skąd się wzięły czerwone herbaty?

Czerwona pąkowa Yunnan Dianhong w czajniku - jaka ona tam czarna...

Na wstępie małe wyjaśnienie: oczywiście chodzi o herbaty całkowicie fermentowane, nazywane w Chinach hong cha 紅茶 – czerwonymi, a u nas czarnymi.

Co jakiś czas spotykam się w różnych źródłach – w większości polskich, ale zdarzyło się i w chińskich – z historią, że herbata czerwona powstała przypadkiem, kiedy liście wulonga zwilgotniały i sfermentowały całkowicie podczas transportu statkiem do Europy… Na szczęście chyba niewiele osób traktuje poważnie tę opowieść. Czytaj dalej »

Legenda o Wulongu

Wulongami nazywa się herbaty wytwarzane z liści krzewu odmiany o tej samej nazwie (po czesku „odmiana krzewu”, „szczep” to „kultywar” – to słowo podbiło nasze serca w Cieszynie, a jak donosi nam nasz Czytelnik w komentarzu poniżej, ku naszej radości istnieje również w języku polskim:)). A więc, wulongi wytwarza się z liści kultywara wulong. Ponieważ zwykle są to herbaty półfermentowane, czyli qing cha 青茶, które nazywamy „turkusowymi”, nazwy wulong przyjęło się też używać na określenie całego tego rodzaju. Ściśle rzecz biorąc jednak nie każda herbata turkusowa to wulong – nie jest nim np. półfermentowana Tie Guanyin z Anxi, którą wytwarza się z liści krzewu odmiany Tie Guanyin.

Wulong 烏龍 (czasem spotyka się u nas pisownię Oolong) to po chińsku „Czarny Smok”. O jego pochodzeniu opowiadają różne legendy, a jedna z nich brzmi tak:

Książę Smoków za pewne przewinienie został ukarany zesłaniem do Stawu Czarnego Smoka (Wulong Tan 烏龍潭). Pewnego roku przez wiele miesięcy nie spadła ani kropla deszczu i nastała susza. Staw Czarnego Smoka niemal wysechł, a nieszczęsny Książę Smoków był bliski śmierci. Pewnego dnia nad staw przyszła piękna wiejska dziewczyna. Ulitowała się nad umierającym smokiem, zabrała go do rodzinnej wioski i wodą ze zgromadzonych tam zapasów przywróciła do życia. Wkrótce później na wioskę spadła zaraza i wielu jej mieszkańców zachorowało, a wśród chorych była również dziewczyna. Aby ich ocalić, Książę Smoków poświęcając własne życie wypluł ukrytą w jego ciele smoczą perłę i zamienił ją w krzew herbaciany. Liście krzewu okazały się cudownym lekarstwem, które przywróciło zdrowie wszystkim chorym. Wdzięczni wieśniacy na jego cześć nazwali krzew „wulong cha” czyli „herbatą czarnego smoka”.

To pierwsza legenda o Wulongu z kilku mi znanych. Będę je kolejno cytować, zwłaszcza że podczas ostatniego pobytu w Chinach udało mi się kupić książkę o wulongach, która jest całą ich kopalnią.

Pu’er

Morze Herbaty wypłynęło na szerokie wody, a dokładnie do Cieszyna na Święto Herbaty (16-17 lipca), skąd pognało aż do Pragi. Dokładna relacja wkrótce, a tymczasem trochę na temat, który nas podczas tej herbacianej podróży bardzo poruszył. Podczas Święta uczestniczyłyśmy w bardzo ciekawej konferencji, a największe wrażenie zrobiła tam na nas prezentacja herbat Pu’er w wykonaniu przyjaciół z Teanet-cn.cz. W jej wyniku musimy trochę zrewidować nasze poglądy na tę herbatę… Czytaj dalej »

Dlaczego „herbaty turkusowe”?

Piszemy i mówimy ciągle o herbatach turkusowych, więc wypadałoby wyjaśnić, co się kryje pod tą nazwą. Wbrew pozorom nie stosujemy jej jako pierwsze – natknęłam się kiedyś na takie określenie w internecie. Jeden z „Sześciu Wielkich Rodzajów Herbaty” 六大茶類, który określamy jako „turkusowy”, Chińczycy nazywają qing cha 青茶, co oznacza „herbatę w kolorze qing”, a qing może oznaczać zielony, niebieski lub niebieskozielony, rzadziej czarny. Takiego koloru może być np. niebo, trawa, morze… Kiedy dawno temu w gronie herbaciarzy zastanawialiśmy się, jak najlepiej tę nazwę przetłumaczyć na język polski, kolor turkusowy wydał nam się najodpowiedniejszy. O herbatach tych mówi się także wulong cha 烏龍茶 – „wulongi” (w innym zapisie oolongi), choć mówiąc ściśle tylko część z nich to wulongi, czyli herbaty turkusowe wytwarzane z liści pododmiany krzewu zwanej wulong / oolong. Określenia qing cha używają głównie Tajwańczycy, a wulong cha – mieszkańcy Chin kontynentalnych.

różne herbaty turkusowe fot. Magdalena Rybak

różne herbaty turkusowe fot. Magdalena Rybak

Czytaj dalej »