Herbata w Pekinie

Maliandao w Pekinie - może tego nie widać na pierwszy rzut oka, ale to prawdziwy herbaciany raj

Dawno nic nie napisałam, a to z powodu dalekich wojaży i kłopotów z dostępem do internetu. Ale za to mam do opisania (i pokazania) mnóstwo wrażeń z wizyty w prawdziwym herbacianym zagłębiu w Pekinie.

Dawno, dawno temu, kiedy po raz pierwszy trafiłam do Chin (a wkrótce minie dwudziesta rocznica!), Pekin nie był specjalnie herbacianym miastem. Owszem, były tam herbaciarnie i sklepy z herbatą, ale wybór w nich był dość skromny. Królowały herbaty zielone, czasem jaśminowe, zdarzała się Babaocha 八寶茶 – „Herbata Ośmiu Skarbów”. Wśród naczyń herbacianych prym wiodły słoiki, o których już na blogu Morza Herbaty była mowa, ale jeszcze nie tak wyrafinowane, jak te dzisiejsze. Czajniczki z purpurowej kamionki zdarzało się wiedzieć w sklepach, ale mało kto wiedział, jak z nich korzystać. Tymczasem w ciągu kilkunastu lat dokonała się prawdziwa rewolucja. Mimo, że przeciętny mieszkaniec Pekinu o gongfu cha nadal nie wie zbyt wiele i pija przede wszystkim herbaty zielone w kubku, gaiwanie lub słoiku, to w specjalistycznych sklepach i herbaciarniach wybór herbat jest ogromny i coraz więcej herbaciarzy docenia zalety parzenia gongfu cha.

No i przede wszystkim jest herbaciany raj – Maliandao 馬連道. Ponad pół roku temu byłam pod wrażeniem ogromnego – jak mi się wtedy wydawało – kompleksu herbaciarni i sklepów herbacianych w Szanghaju. Ale kiedy tylko moja taksówka wjechała na ulicę Maliandao, zobaczyłam herbaciany biznes w skali, o jakiej wcześniej mi się nie śniło.

Maliandao to ulica w pobliżu dworca kolejowego w zachodniej części miasta, po której obu stronach ciągną się nieprzerwanie najróżniejsze herbaciane sklepy, w tym conajmniej dwa wielopiętrowe herbaciane centra handlowe. Biorąc pod uwagę, że w chińskim sklepie z herbatą klient musi spędzić średnio przynajmniej godzinę (bo sprzedawcy parzą gongfu cha i częstują nią klientów), na gruntowne zwiedzenie tego zagłębia przydałoby się poświęcić conajmniej 2 tygodnie. Tyle czasu niestety nie miałam – w ciągu dwóch parugodzinnych wizyt na Maliandao zdołałam odwiedzić zaledwie 4 sklepy i zajrzeć na chwilę do kilku innych. Wybór był ogromny, zarówno herbat jak i naczyń, i wróciłam z wyprawy obładowana paczkami z najróżniejszymi gatunkami herbat, o których w swoim czasie napiszę więcej. Co prawda nie wszystko łatwo było znaleźć – nie udało mi się na przykład kupić białych porcelanowych czarek z niucharami, na miejsce moich starych, już mocno przetrzebionych i obtłuczonych. Ale jestem przekonana, że gdybym miała więcej czasu, udałoby się je dostać. Niełatwo było też znaleźć białą herbatę – pytani o nią sprzedawcy proponowali zwykle Anji Baicha 安吉白茶, czyli „Białą Herbatę z Anji”, najwyraźniej cieszącą się ostatnio dużym powodzeniem, ale wypytywani szczegółowo przyznawali, że jest to właściwie gatunek herbaty zielonej. W ostatnim z odwiedzanych przeze mnie sklepów znalazła się wreszcie trzyletnia Baihao Yinzhen 白毫銀針 – „Srebrne Igły” z prowincji Fujian. Były też świeże herbaty zielone, jaśminowe, wiele wspaniałych gatunków czerwonych, tegoroczna Tie Guanyin z Anxi 安溪鐵觀音 i wiele, wiele innych.

Na zakończenie wizyty na Maliandao moi chińscy gospodarze podarowali mi kamionkową figurkę Pixiu 貔貅 – mitycznego smokowatego stwora, który zhao cai bi xie 招財避邪 – „przyciąga bogactwo i chroni przed nieszczęściem” (i złymi duchami). Muszę go tylko postawić na chapanie, „hodować” tak samo jak czajniki, podlewając herbatą i czekać na efekty:)

"Herbaciane Miasto" przy Maliandao

Herbaciane centrum handlowe przy Maliandao

Właściciel sklepu częstuje Baihao Yinzhen

Czarka herbaty z Lu Yu

Najbardziej luksusowy element wyposażenia pokoju hotelowego - komplet naczyń herbacianych. Do wyboru herbaty: Tie Guanyin, Pu'er, Longjing i jaśminowa

Kamionkowy Pixiu - w grzbiecie ma obracaną kulkę z napisem 財源滾滾 - "bogactwo zewsząd się toczy"

9 komentarzy »

  1. A. Zhao |

    Jaki luksus mialas w pokoju! x_x Nawet na plantacji w Fenghuangshan w pokoju nie bylo chapanu =/ .

    Bardzo mi sie podobaja te wszystkie dekoracje na stole rytualnym na powyzszym zdjeciu.

    PS Mam ze soba co nieco Yinzhen, hehehe 😉 . Napijemy sie po powrocie

  2. matiwan |

    Aż nie wiadomo co odpisać…
    Wierzyć się nie chce, że takie miejsca mogą istnieć! 🙂
    Aż, chciałoby się zabłądzić w takim kilkupiętrowym sklepie z herbatą, a najlepiej spełnić marzenie o zostaniu w takim miejscu na noc 🙂 .
    Szkoda, że u nas coś podobnego nigdy nie powstanie, a nawet jeśli by powstało, to ceny by nas zabiły…
    Trzeba się zbierać i ruszać w świat jak widać!! 🙂
    Dziękuję za kolejny wartościowy wpis!
    Pozdrawiam

  3. A. Zhao |

    Haha, zostac na noc jako ochrona kazdy herbaciarz chce XD . Przy okazji polecam centrum herbaciane w dzielnicy Fangcun w Guangzhou, gdyby ktos tam byl. Tam to jest dopiero herbaciane eldorado =) .

    Wiesz co, matiwan, zauwazylem, ze Polacy tak bardzo nie stronia od wydawania pieniedzy na herbate =) . Mysle, ze jeszcze chetniej by wydawali na herbate, gdyby wiedza o herbacie bylaby powszechniejsza. Jest miejskie porzekadlo w Chinach, ze od picia herbaty mozna zbankrutowac =) .

  4. Anna Włodarczyk |

    No to trzeba będzie zrobić 鬥茶 – turniej herbaciany: Twoja Baihao Yinzhen kontra moja! Co prawda mało miałam czasu na przebieranie w herbatach, ale chyba całkiem niezła mi się udała:)

  5. Anna Włodarczyk |

    Ech, porzekadło z roku na rok coraz bardziej prawdziwe…

  6. matiwan |

    A.Zhao- co prawda to prawda, coraz więcej wydajmy na herbatę, a coraz mniej jej kupujemy, czyli jednak zaczynamy stawiać na jakość, a nie na ilość. W roku 2009 kupiliśmy kilka ton mniej herbaty niż w 2008, podobnie w 2010, ale wydajemy na nią znacznie więcej pieniędzy 🙂 . W końcu liptony, sagi, minutki i inne dilmah może staną się mniej popularne.
    Ale problemem jest nadal chciwość Polaka, który zakładając biznes chce się dorobić bardzo szybko, narzucając wysokie ceny. To niestety jest codzienny widok, zamiast dążyć do celu małymi kroczkami chce się stać milionerem w rok. A kończy swoją przygodę w urzędzie zgłaszając upadłość swojej firmy. A następnie narzeka, że w Polsce, nie można się drobić 😉 .

    Udając się do takiego miejsca, ciężko chyba jest wydać tyle ile się założyło, że chce się wydać co? 🙂

  7. Anna Włodarczyk |

    Oj, ciężko. Dla mnie skończyło się dodatkową, nieplanowaną już wymianą waluty:)

  8. A. Zhao |

    Haha, ja tez nie kontroluje, kiedy widze cos, co mnie sie podoba =) .

    matiwan, widze, ze znasz mentalnosc Polakow na przekroj =) . Zycze ci powodzenia we wlasnej przedsiebiorczosci gospodarczej. Na pewno bede stronil od chciwosci.

    Co do 斗茶, jednak nie bedzie to mozliwe… Po nauce zawsze dostawalem od mistrza jakies herbaty, ale Yinzhen tylko pilem na miejscu, a samemu sobie zostawil to co mu pozostalo =( . Do walki wybieram sheng puer XD .

  9. Anna Włodarczyk |

    hm, pomyślimy:)

Skomentuj:

(nie będzie publikowany)