zielona herbata

Wszystko z hasłem: zielona herbata

Herbaciarnie oczami turysty

Morze Herbaty nie jest w zasadzie forum herbacianym, ale dzisiaj w drodze wyjątku oddaję głos naszemu stałemu czytelnikowi i komentatorowi Suisekiemu, który zgodził się podzielić swoimi wrażeniami z podróży do Chin. A dokładniej mówiąc, częścią wrażeń – tych związanych z herbatą. Oto jego relacja:

Mimo, że herbata była jednym z powodów naszych odwiedzin w Państwie Środka, to jednak nie stała się elementem dominującym. Co więcej, wracając z podróży, możemy stwierdzić, że to właśnie jej mamy największy niedosyt. Było inaczej niż sobie wyobrażałem, podobnie było zresztą z kilkoma innymi wyobrażeniami o Chinach. Czytaj dalej »

Aromat herbaty

“好茶一聞,未喝已入醉三分”

„Jeden niuch dobrej herbaty – i już jesteś w jednej trzeciej pijany, jeszcze przed wypiciem”

Skąd się bierze aromat herbaty? Co sprawia, że w naparze czujemy zapach dojrzałych owoców, kwiatów albo migdałów, zakładając że herbata nie była aromatyzowana? Dlaczego te aromaty są tak różnorodne? Co mogą nam powiedzieć o naturze i jakości herbaty? Na te wszystkie pytania nie uda mi się tym razem wyczerpująco odpowiedzieć, ale spróbuję trochę uporządkować kilka zagadnień z herbacianej olfaktologii. Czytaj dalej »

Herbata w Pekinie

Maliandao w Pekinie - może tego nie widać na pierwszy rzut oka, ale to prawdziwy herbaciany raj

Dawno nic nie napisałam, a to z powodu dalekich wojaży i kłopotów z dostępem do internetu. Ale za to mam do opisania (i pokazania) mnóstwo wrażeń z wizyty w prawdziwym herbacianym zagłębiu w Pekinie.

Czytaj dalej »

18 cesarskich krzewów

Na blogu Morza Herbaty pojawiła się już większość słynnych chińskich legend herbacianych, ale ta jeszcze tu nie gościła (a należy do najczęściej cytowanych):

Herbata Longjing 龍井, czyli „Smocza Studnia”, jak wiemy pochodzi z okolic Xi Hu 西湖 (Jeziora Zachodniego), położonego na obrzeżach miasta Hangzhou 杭州 w prowincji Zhejiang 浙江. Jej najsłynniejszą odmianę wytwarza się z liści krzewów uprawianych na zboczach wzgórza Shifeng 獅峰, czyli „Lwiego Szczytu”. Longjing została „mianowana” gongcha 貢茶 – „herbatą cesarską”, produkowaną specjalnie dla dworu przez cesarza Kangxi 康熙 (1662-1722) z dynastii Qing 清, kiedy osobiście przebywał on w miejscu jej wytwarzania.

Czytaj dalej »

Wielkanocna Herbabka

Wpis trochę spóźniony, ale bardzo chciałam zrobić pewien eksperyment herbaciano-kulinarny i podzielić się efektami, a udało mi się go zrobić dopiero wczoraj wieczorem. Ale udało się świetnie i oto z dumą prezentuję: jedyną w swoim rodzaju eksperymentalną Herbabkę Wielkanocną Morza Herbaty! Wyjaśniam, że herbabka to oczywiście babka drożdżowa z herbatą.

Czytaj dalej »

Temperatura parzenia

Pozornie sprawa doboru odpowiedniej temperatury wody na herbatę wydaje się prostsza niż sprawa czasu parzenia: zielone – około 70°C, mocno fermentowane – 100°C. Ale i tu okazuje się, że wszystko jest względne, zwłaszcza kiedy mamy do czynienia z herbatami częściowo fermentowanymi. Bo czy Baihao Wulonga („Piękność Wschodu”) parzyć w tej samej temperaturze, co Tie Guanyin? A jeśli nie, to od czego ona zależy? Czytaj dalej »

Herbata na zimno

Na gorące lato polecam herbatę przyrządzaną na zimno – „parzenie” raczej nie jest tutaj odpowiednim słowem. Odpowiednią ilość suchych liści herbacianych (ja wsypuję ok. 3 łyżek na dzbanek 1,5-litrowy, ale każdy może wypróbować własne proporcje) zalewamy w dzbanku zupełnie zimną wodą. Może to być woda przegotowana i wystudzona, albo mineralna, ale w tym drugim przypadku nisko zmineralizowana, bez wyraźnego smaku. Można, jeśli ktoś lubi, lekko posłodzić ją miodem. Dzbanek trzymamy przez ok. 2 godziny w temperaturze pokojowej, albo wstawiamy do lodówki na całą noc. Po tym czasie otrzymujemy wspaniałą, chłodną i orzeźwiającą herbatę, bynajmniej nie za słabą. Ten sposób przyrządzania znakomicie nadaje się do herbat zielonych lub lekko fermentowanych, a także jaśminowych. Zwykle herbaty zielone są bardzo trudne w parzeniu – zbyt wysoka temperatura lub zbyt długie parzenie powodują, że bardzo łatwo stają się gorzkie i niesmaczne. Przyrządzanie na zimno ma między innymi tę zaletę, że nie sposób ich zepsuć. Po pewnym czasie możemy spróbować naciągającej herbaty, a jeśli jest za słaba – poczekać jeszcze kilkanaście minut lub dłużej. Na takie próbowanie nie ma niestety czasu w metodzie gongfu cha, gdzie parzenie trwa bardzo krótko i każde kilkanaście sekund powoduje ogromną różnicę w smaku naparu. Poza tym przyrządzanie na zimno to ciekawy eksperyment, który uświadamia bardzo wyraźnie, jak ważną rolę w parzeniu herbaty odgrywa czas. Wiele osób nie wierzy, że herbata zalana zimną wodą może naciągnąć.

Czytaj dalej »

Biluochun

Im cieplej, tym większą mam ochotę na zielone herbaty. Morze co prawda jest przeważnie turkusowe, ale staramy się nie zaniedbywać pozostałych kolorów. A wśród zielonych jedną z naszych ulubionych jest Biluochun 碧螺春, czyli „Wiosna Malachitowego Ślimaka”. Chińczycy zaliczają ją do 10 najsłynniejszych; bardziej znanym gatunkiem zielonej herbaty jest chyba tylko Longjing. Pochodzi z gór Dongting nad brzegami ogromnego jeziora Taihu w prowincji Jiangsu, gdzie zaczęto ją wytwarzać prawdopodobnie w czasach dynastii Ming. Biluochun wytwarza się z bardzo młodych, wiosennych pędów o jednym pąku i jednym liściu. Najwyższą jakość uzyskuje się z liści zbieranych przed Świętem Czystej Jasności – Qingming Jie. Jej liście zwija się podczas podgrzewania, nadając im charakterystyczny podłużny, lekko skręcony kształt. Są one ciemnozielone, z licznymi pąkami gęsto pokrytymi białym puszkiem. Napar jest klarowny, żółtozielony, aromatyczny, o świeżym smaku, długo utrzymującym się w ustach po wypiciu. Herbatę tę należy parzyć wodą o temperaturze około 70ºC.

Czytaj dalej »

Herbata w Szanghaju

Spędziłam 3 pracowite dni w Szanghaju, podczas których prawie nie było czasu żeby usiąść i napić się herbaty. Na szczęście, jak to w Chinach, herbata jest w Szanghaju wszędzie. Przede wszystkim we wszędobylskich słoikach – Chińczycy w niektórych regionach lubią mieć zawsze przy sobie słoik z liśćmi herbaty (przeważnie zielonej), które wielokrotnie zalewają wrzątkiem i sączą w wolnych chwilach. Ale dzisiejsze słoiki są już inne niż kilkanaście lat temu, kiedy używano umytych słoików po różnych produktach spożywczych. Te dzisiejsze to specjalne słoiki herbaciane, szklane lub plastikowe, niektóre nawet całkiem eleganckie. A w nich – najczęściej Longjing lub inna zielona herbata. Na szczęście naczynia do gongfu cha są też coraz bardzie popularne. Nawet nasze pokoje hotelowe były wyposażone w ładne, proste porcelanowe komplety z gaiwanem (czarką z przykrywką) i herbatę Tie Guanyin z Anxi w małych torebeczkach. Czytaj dalej »

Jeszcze o Smoczej Studni

Znowu jestem w Hangzhou, kilka kilometrów od wzgórz herbacianych w Longjing i nie mogę się tam wybrać! Za to herbata Longjing jest wszędzie i przez dwa dni wypiłam jej już całe morze – ze szklanek, kubków ceramicznych i papierowych, czyli niekoniecznie tak, jak bym chciała, ale nie ma co narzekać.

Bliskość Longjing nastraja do pisania o Smoczej Studni. Jako że jest to jedna z dziesięciu najsłynniejszych herbat (a według niektórych nawet najwspanialsza z tych dziesięiu), krążą o niej różne legendy. Jedna z nich jest taka:

Dawno temu w Longjing, przy ruchliwym trakcie mieszkała uboga wdowa, która częstowała podróżnych herbatą z liści krzewów uprawianych we własnym ogrodzie. Pewnego zimowego dnia zatrzymał się u niej starszy człowiek. Widząc garnek na ogniu zapytał, co się w nim gotuje. „Jestem uboga, więc nie mam nic poza tą marną herbatą” – odpowiedziała kobieta. „Nie mów, że jesteś uboga” – zaprotestował podróżny. – „To, co masz na podwórzu, to prawdziwy skarb. Oddaj mi to, a dobrze zapłacę”. Kobieta była przekonana, że miał na myśli kamień o niezwykłym kształcie, jakimi ozdabia się chińskie ogrody. Dobili targu i zadowolony gość odjechał zapowiadając, że nazajutrz przyśle sługę po swój zakup. Tymczasem wdowa oczyściła kamień z fusów herbacianych, które tam wyrzucała i użyła ich jako nawozu do swojego ogrodu. Kiedy następnego dnia przyjechał posłaniec, okazało się, że nie miał czego zabierać – jego panu chodziło właśnie o fusy herbaciane, cenione jako nawóz. Tymczasem 18 krzewów herbaty z ogrodu wdowy wyrosło dzięki nim tak pięknie, ze dały początek nowemu gatunkowi herbaty – Longjing, czyli Smoczej Studni.