czarna herbata

Wszystko z hasłem: czarna herbata

Kontrowersje wokół Pu’era

Rozdrabnianie Pu'er bingcha przed parzeniem

Pu’ery cieszą się ostatnio na Tajwanie ogromnym zainteresowaniem. Nie tylko zresztą tam, bo również podczas podróży po Chinach zauważyłam, że Pu’ery to jedne z najdroższych i sprzedawanych w największych ilościach herbat. A i w Europie, w tym w Polsce, Pu’ery zawojowały rynek herbaciany, uchodząc za bardzo zdrowe, nie powodujące – w przeciwieństwie do innych herbat – kłopotów z zasypianiem, obniżające cholesterol, wspomagające przemianę materii, a nawet odchudzające.

Do niedawna nie miałam powodu wątpić w prawdziwość takich opinii. Ale podczas pobytu w Tajpej w zeszłym roku zapytałam mimochodem mojego nauczyciela herbaty i właściciela sklepu herbacianego o jego opinię na temat Pu’erów. Przyznał, że nie zna się na nich zbyt dobrze – jego specjalność to herbaty zielone i turkusowe – ale ogólnie mówiąc ich nie poleca, ponieważ wiele z dostępnych w sprzedaży, nawet w wysokich cenach, to herbaty niskiej jakości, które wskutek niewłaściwej obróbki lub przechowywania mogą zawierać substancje szkodliwe dla zdrowia. Sam ma w swoich zapasach nieco tak zwanego „świeżego” (lub surowego – sheng) Pu’era 生普洱, przechowywanego już od wielu lat, ale ponieważ jest go niewiele, nie sprzedaje go, tylko zachowuje na własny użytek.

Tajwańska prasa o Pu’erze

Mniej więcej w tym samym czasie wpadł mi w ręce artykuł z tajwańskiego tygodnika Tai Zhoukan 臺周刊 z grudnia 2001 roku, którego autor opisuje negatywne aspekty ogromnej popularności Pu’erów na Tajwanie w ciągu ostatnich kilkunastu lat.

Z wszystkich tych wyczytanych i zasłyszanych informacji wynika, że poczciwy Wuj Pu’er może mieć drugie, skrywane i niezbyt przyjemne oblicze… Nie rozstrzygając na razie o ich wiarygodności, zrelacjonuję pokrótce o co chodzi.

Czytaj dalej »

Herbata w Szanghaju – kolejna odsłona

Podczas ostatniego pobytu w Szanghaju okazało się, że całkiem niechcący zarezerowałam hotel w miejscu z punktu widzenia herbaciarza idealnym. Naprzeciwko mieścił się bowiem cały kompleks herbaciarni i sklepów z herbatą, który oczywiście miałam ochotę zwiedzić od chwili, kiedy go namierzyłam. Jak to jednak na wyjazdach służbowych bywa, brakowało na to czasu. Pomógł przypadek: pani wicedyrektor galerii, z którą współpracowałam przy przygotowaniu wystawy, od dawna zapowiadała, że zabierze mnie do szczególnego miejsca herbacianego. I wreszcie, po wernisażu i wszystkich oficjalnościach, zaprosiła mnie i kilka innych osób do sklepiku z herbatą, który mieścił się właśnie w kompleksie herbacianym naprzeciwko mojego hotelu. Wspaniale się złożyło, bo sama pewnie błądziłabym długo wśród różnej jakości sklepików i herbaciarni, zanim trafiłabym do tego miejsca, a rzeczywiście jest wyjątkowe. Sklep nazywa się „Yi Shan Yi Wei” 一山一味, co można przetłumaczyć jako „Jedna góra – jeden smak” i specjalizuje się w herbatach z Yunnanu, głównie Pu’erach, chociaż jego przemiła właścicielka, Chang Jing, częstuje też innymi gatunkami herbaty.

Czytaj dalej »

Nowe czajniki na Morzu Herbaty

Tie Guanyin z Anxi w nowym czajniku z "cynobrowej gliny"

W ostatnią sobotę świętowałyśmy w licznym gronie różne okazje imieninowo-urodzinowe (które to świętowanie opisała już Magda), a przy tym odbył się chrzest dwóch nowych czajniczków kamionkowych, które w efekcie naszej czeskiej podróży herbacianej dołączyły do czajniczej rodzinki Morza Herbaty. Czajniczki są zupełnie wyjątkowe, więc warto im poświęcić kilka słów. Czytaj dalej »

Pu’er

Morze Herbaty wypłynęło na szerokie wody, a dokładnie do Cieszyna na Święto Herbaty (16-17 lipca), skąd pognało aż do Pragi. Dokładna relacja wkrótce, a tymczasem trochę na temat, który nas podczas tej herbacianej podróży bardzo poruszył. Podczas Święta uczestniczyłyśmy w bardzo ciekawej konferencji, a największe wrażenie zrobiła tam na nas prezentacja herbat Pu’er w wykonaniu przyjaciół z Teanet-cn.cz. W jej wyniku musimy trochę zrewidować nasze poglądy na tę herbatę… Czytaj dalej »

Herbata w Szanghaju

Spędziłam 3 pracowite dni w Szanghaju, podczas których prawie nie było czasu żeby usiąść i napić się herbaty. Na szczęście, jak to w Chinach, herbata jest w Szanghaju wszędzie. Przede wszystkim we wszędobylskich słoikach – Chińczycy w niektórych regionach lubią mieć zawsze przy sobie słoik z liśćmi herbaty (przeważnie zielonej), które wielokrotnie zalewają wrzątkiem i sączą w wolnych chwilach. Ale dzisiejsze słoiki są już inne niż kilkanaście lat temu, kiedy używano umytych słoików po różnych produktach spożywczych. Te dzisiejsze to specjalne słoiki herbaciane, szklane lub plastikowe, niektóre nawet całkiem eleganckie. A w nich – najczęściej Longjing lub inna zielona herbata. Na szczęście naczynia do gongfu cha są też coraz bardzie popularne. Nawet nasze pokoje hotelowe były wyposażone w ładne, proste porcelanowe komplety z gaiwanem (czarką z przykrywką) i herbatę Tie Guanyin z Anxi w małych torebeczkach. Czytaj dalej »

Opowieść o Wuju Pu’erze

Pu'er prasowany w formie bing cha - "herbaty ciasteczkowej"

Pu'er prasowany w formie bing cha - "herbaty ciasteczkowej"

Podczas pierwszych warsztatów herbacianych, odbywających się jeszcze nieoficjalnie, w gronie przyjaciół, zdarzało się, że herbaty które piliśmy opowiadały nam całe historie. Na ostatnim spotkaniu tak się już rozhulaliśmy w tych herbacianych opowieściach, że czarny, prasowany Pu’er spersonifikował się nam w postaci pewnego Wuja. Oto jego historia. Czytaj dalej »

Pierwsze Święto Herbaty

Pierwsze Święto Herbaty za nami. Z naszej perspektywy było wspaniale, wiele bliskich nam osób i wiele radości. Oficjalnie wypłynęłyśmy na Morze Herbaty. Oficjalnie rozpoczęłyśmy działalność – kursy sztuki parzenia herbaty. Był wernisaż zdjęć Magdaleny Rybak, kaligrafii Anny Włodarczyk i prac malarskich Konrada Świtały i Lecha Żurkowskiego. Było zakończenie pierwszego kursu herbacianego z uroczystym wręczeniem dyplomów. Opowieści o chińskiej herbacie i pokaz ceremonii herbacianej. Miłośnicy herbaty mogli ją lepiej poznać – dzięki zdjęciom, pracom, opowieściom i parzeniom. Mogli ją również zakupić karmiąc naszą Rybę.

Święto herbaty

To było święto świąt, bo oprócz tych naszych prywatnych otwarć i zakończeń, w dniu 3-4 października przypadało również chińskie Święto Środka Jesieni, rodzinne święto podziwiania pełni księżyca. I drugi dzień naszego Święta był właśnie rodzinny – każdy z dyplomowanych absolwentów zapraszał swoich bliskich i aranżował swoje spotkanie herbaciane – dobierając do tego herbatę, naczynka, muzykę i aranżując otoczenie. Raz to była biała herbata w porcelanowych czarkach w towarzystwie kasztanów i jarzębiny, raz herbata żółta z rudymi chryzantemami i ciastem śliwkowym przy dźwiękach „Eposu”… Całe morze radości.

Dziękujemy raz jeszcze za całą pomoc, każdy gest, ciasteczko, ustawiony stół, zmytą klepkę podłogi, naklejone zdjęcie, oprawiony papier, uśmiech, uścisk, obecność. Dziękujemy wszystkim, którzy nam pomagali, towarzyszyli i wspierali. Dziękujemy za każdą falę, która się na to morze radości złożyła.

Święto herbaty - parzenie Gong Fu Chaswieto_herbaty_03