podróże herbaciane

Wszystko z hasłem: podróże herbaciane

Pinglin, wioska herbaciana

Pinglin - Muzeum Herbaty

Podczas pierwszego pobytu w Pinglin 坪林, „wiosce herbacianej” pod Tajpej, udało mi się zwiedzić niezwykle ciekawe Muzeum Herbaty, o którym pisałam niedawno, ale deszcz uniemożliwił mi spacery po okolicy. Uznawszy, że szkoda byłoby nie zobaczyć tamtejszych pól herbacianych, wróciłam do Pinglin innego dnia, przy bardziej sprzyjającej pogodzie.

Czytaj dalej »

Herbaciarnie oczami turysty

Morze Herbaty nie jest w zasadzie forum herbacianym, ale dzisiaj w drodze wyjątku oddaję głos naszemu stałemu czytelnikowi i komentatorowi Suisekiemu, który zgodził się podzielić swoimi wrażeniami z podróży do Chin. A dokładniej mówiąc, częścią wrażeń – tych związanych z herbatą. Oto jego relacja:

Mimo, że herbata była jednym z powodów naszych odwiedzin w Państwie Środka, to jednak nie stała się elementem dominującym. Co więcej, wracając z podróży, możemy stwierdzić, że to właśnie jej mamy największy niedosyt. Było inaczej niż sobie wyobrażałem, podobnie było zresztą z kilkoma innymi wyobrażeniami o Chinach. Czytaj dalej »

Herbata w Pekinie

Maliandao w Pekinie - może tego nie widać na pierwszy rzut oka, ale to prawdziwy herbaciany raj

Dawno nic nie napisałam, a to z powodu dalekich wojaży i kłopotów z dostępem do internetu. Ale za to mam do opisania (i pokazania) mnóstwo wrażeń z wizyty w prawdziwym herbacianym zagłębiu w Pekinie.

Czytaj dalej »

Morze nad morzem – zasłona

Przedstawiłyśmy się (Morze Herbaty), opowiedziałyśmy (o herbacie chińskiej), zaparzyłyśmy (herbatę gongfu cha) i poczęstowałyśmy (herbatą turkusową). A więc, jak zawsze, ale inaczej, bo w pierwszej Morza przestrzeni. Sezonowej, kilkudniowej, ale naszej, nami wypełnionej. Na noc wszystko zostało zdjęte,  zapakowane i zwinięte , ale dnia następnego dnia wróciło na swoje miejsce pod wiatą. I czajniczki i kubki i puszki i stoły i krzesła i proporce i zdjęcia… I trzeciego dnia herbaciarnia znów rozłożyła się. I znów przedstawiłyśmy się, opowiedziałyśmy, zaparzyłyśmy, poczęstowałyśmy i sprzedałyśmy. Czwartego dnia ruszyłyśmy na ulicę.

Czytaj dalej »

Morze nad morzem – odsłona

Dojechałyśmy w nocy w deszczu, a obudziło nas słońce. I taka słoneczna Łeba gościła nas przez cały tydzień. Gościło nas miasto, gościło nas morze, plaża i ludzie.

Zaczęłyśmy od wakacji. Dwa dni urlopu. Spacery po plaży, grzanie się na piasku i chłodzenie w wodzie (Ania z odznaką morsa), gonienie fal, zbieranie kamieni, szwędanie się po ulicach, testowanie ryb, frytek i gofrów, nasiąknie. I drugiego dnia to samo tylko dłużej i dalej – na wydmach łebskich. Była wycieczka na rowerze, skoki w przepaść, wędzony Trewal i czerwona herbata gongfu i zachód słońca z wieży widokowej i zdjęcia z jeleniem na rykowisku.

Czytaj dalej »

Przyleciałyśmy

Przyleciałyśmy z powrotem. Łeba piękna, morze piękne, plaże, ludzie. Piękne miejsce, piękny czas. Na razie krótko: dziękujemy. Niedługo dłużej.

Morze nad Morzem

Morze nad Morzem

Morze Herbaty zawitało nad polskie morze, na zaproszenie Biblioteki Miejskiej w Łebie. Odpoczywamy i pracujemy, parzymy, sprzedajemy, prowadzimy pokazy, spotkania i warsztaty – aż do niedzieli 15 sierpnia. Zapraszamy wszystkich, którym do Łeby jest po drodze, a po powrocie zdamy dokładną relację.