Naczynia do herbaty

Wszystko na temat: Naczynia do herbaty

Z herbatą w podróży

Drużyna Gaiwana i Alishan Wulong w pięknych okolicznościach przyrody, fot. AW

Drużyna Gaiwana i Alishan Wulong w pięknych okolicznościach przyrody

Pewnego razu, dawno temu, pracowałam przy wystawie „Chińscy mistrzowie tuszu” prezentowanej w Zamku Królewskim w Warszawie w ramach Dni Kultury Chińskiej. Przygotowywali ją chińscy kuratorzy z Galerii Sztuki Miasta Shenzhen, a moim zadaniem było towarzyszenie im i tłumaczenie podczas instalacji i otwarcia wystawy. Duże wrażenie zrobił na mnie jeden z kuratorów, a dokładnie to, że prawie nie rozstawał się z niewielkim plecakiem, którego główną zawartością był mały chapan i podróżny komplet naczyń do gongfu cha. Jak można się domyślać, trafił swój na swego: pogaduszkom o herbacie nie było końca, a pewnego dnia umówiliśmy się wcześnie rano, przed rozpoczęciem pracy, na spotkanie herbaciane, podczas którego raczyliśmy się którymś z guangdońskich wulongów. Dało mi do myślenia i zaimponowało, że ów pan był tak bardzo zżyty z herbatą, że nie wyobrażał sobie nawet krótkiej, niespełna tygodniowej delegacji, podczas której, nawiasem mówiąc, nie miał zbyt wiele wolnego czasu, bez parzenia gongfu cha. Czytaj dalej »

Drużyna Gaiwana, czyli podróżny komplet naczyń do gongfu cha

Drużyna Gaiwana, fot. Anna Włodarczyk

Druzyna Gaiwana w komplecie: gaiwan, morze herbaty, pięć czarek i woreczek

Będąc młodą garncarką na japońskiej prowincji napawam się możliwościami, jakie oferuje tutejsza ceramika. Gliny, szkliwa, sposoby wypału, narzędzia – prawie wszystko tutaj różni się w jakimś stopniu od tego, do czego przywykłam w Polsce, nawet koło garncarskie obraca się w przeciwnym kierunku. Fascynują mnie między innymi eksperymenty z japońskimi glinami i masami ceramicznymi, których jest mnóstwo, o przeróżnych właściwościach. Wytrawni ceramicy trzymają się zwykle jednej gliny, a częściej mieszanki glin przygotowywanej własnoręcznie. Ja jednak, po prawie trzech latach takich eksperymentów, nadal czuję się jak dziecko w sklepie z cukierkami, mając świadomość, że ledwie uszczknęłam tego bogactwa i wiele jeszcze przede mną do odkrycia. Dlatego pewnie jeszcze długo nie będę miała tej swojej jednej jedynej, wybranej gliny.

W trakcie tych gliniarskich poszukiwań trafiłam na masę ceramiczną o mało wdzięcznej nazwie kurodoro 黒泥, czyli w dosłownym tłumaczeniu „czarne błoto”. Kurodoro jest barwiona tlenkami tak, aby po wypale dawać ciemny, szarobrązowy, prawie czarny kolor – stąd nazwa. Okazała się idealna do projektu, który dojrzewał od zeszłego roku, czyli podróżnego kompletu naczyń herbacianych. I oto w końcu, po wielu próbach, mam przyjemność przedstawić czarny gaiwan i jego drużynę, czyli morze herbaty i pięć czarek, wszystko wykonane z „czarnego błotka”. Czytaj dalej »

Strój dla czajnika

IMG_1643 (2)

Obiecuję, że Morze Herbaty nie stanie się blogiem dotyczącym kroju i szycia – są lepsi ode mnie specjaliści w tej dziedzinie. Ale skoro troszczymy się o nasze czajniczki, hodujemy je i poimy herbatą, to wypadałoby też zadbać, żeby miały co na siebie włożyć:) A mówiąc poważnie: często podróżuję gdzieś z moimi czajnikami, choćby na plener do Ponurzycy, gdzie wyrusza ich ze mną całe stadko, czy też na różne gościnne spotkania herbaciane, czy po prostu na parzenie w plenerze. Przypuszczam, że także wielu z Was podobne okazje z różną częstotliwością się zdarzają. Warto wtedy zadbać o bezpieczeństwo naszych czajników i odpowiednio je zapakować. Chińskie czajniczki kamionkowe są najczęściej sprzedawane wraz z jakiegoś rodzaju opakowaniem, którym przeważnie jest tekturowe pudełko, zwykle o trwałości wprost proporcjonalnej do jakości i ceny czajnika. Jednak nawet te solidniejsze pudełka po pewnym czasie się rozpadają i wtedy z pomocą przyjść może moja dzisiejsza propozycja: elegancki i praktyczny strój podróżny dla czajnika DIY. Czytaj dalej »

Chen Mansheng, projektant czajników

W wigilijnej zagadce pytałam o nazwisko autora osiemnastu czajniczków z dynastii Qing. Zagadka została nadspodziewanie szybko rozwiązana, ale swoją drogą wypadałoby napisać coś więcej o jej bohaterze.

Chen Hongshou 陳鴻壽 (1768-1822), znany  jako Mansheng 蔓生. Źródło ilustracji: baike.baidu.com

Chen Hongshou 陳鴻壽 (1768-1822), znany jako Mansheng 蔓生. Źródło ilustracji: baike.baidu.com

Pan na portrecie powyżej, który czułym gestem tuli do piersi czajniczek, to Chen Hongshou 陳鴻壽 (1768-1822), imię zi Zigong 子恭, znany pod wieloma przybranymi imionami, z których dla herbaciarzy najbardziej znane jest imię Mansheng 蔓生. Był urzędnikiem i choć szczegóły jego kariery są słabo znane, wiemy, że zajmował wiele różnych stanowisk średniego szczebla. Między innymi przez pewien, krótki zresztą czas, pełnił urząd w powiecie Liyang 溧陽, sąsiadującym ze słynnym z czajników z purpurowej kamionki Yixing 宜興. Mimo iż nie udało mu się zrobić wielkiej kariery w hierarchii urzędniczej, Chen Hongshou był wybitnym intelektualistą i wszechstronnym artystą. W encyklopediach wymieniany jest przede wszystkim jako autor pieczęci, ale był też znakomitym malarzem i kaligrafem. Malował głównie krajobrazy i kwiaty, bambusy, orchidee. Jako kaligraf był biegły w wielu stylach pisma, a słynny jest zwłaszcza z pisma kancelaryjnego i bieżącego. Jego obrazy i kaligrafie można podziwiać między innymi w Muzeum w Szanghaju. Obok Yang Pengniana 楊彭年 jest jednym z czołowych przedstawicieli „drugiego pokolenia” autorów czajników z purpurowej kamionki, działających za panowania cesarzy Jiaqinga 嘉慶 (1796-1820) i Daoguanga 道光 (1820-1850) z dynastii Qing. Czytaj dalej »

Chadao – zestaw przyborów herbacianych

chadao eleganckie fot. Anna WłodarczykWe wpisach o „lotosie herbacianym” chahe 茶荷 i o czynnościach podczas parzenia gongfu cha wspomniałam o komplecie przyborów zwanym chadao 茶道  i obiecałam napisać o nim coś więcej. Nazwa trochę zaskakująca, bo chadao znaczy dosłownie „droga herbaty”. To samo określenie odnosi się zatem także do sztuki herbaty, i to zarówno chińskiej jak i japońskiej. W mojej szkole herbacianej na Tajwanie nie używaliśmy całego kompletu, tylko łychę zwaną chaze i pałeczkę zhachi (o których za chwilę), więc nie było potrzeby używania określenia chadao w tym znaczeniu. Dlatego jakoś nigdy wcześniej nie zastanawiałam się, skąd taka dziwna nazwa i dopiero niedawno zaczęłam drążyć temat. Czytaj dalej »

Gaiwan po raz drugi

gaiwan fot. Anna WłodarczykO gaiwanie 蓋碗, czyli – dosłownie tłumacząc nazwę chińską – „czarce z przykrywką” (gai 蓋 – przykrywka, wan 碗 – miska, czarka) pisałam już kiedyś, ale skoro ogłosiłam rozpoczęcie wiosenno-letniego sezonu gaiwanowego, pora wrócić do tematu i nieco go pogłębić.

Rodzaje gaiwanów

Ogólnie mówiąc, gaiwany można podzielić na dwa rodzaje:

  • dwuczęściowe – składające się z dwóch wymienionych wyżej części, tj. czarki i przykrywki, zwykle o pojemności nie większej niż około 150 ml,
  • trzyczęściowe – które oprócz tego zaopatrzone są dodatkowo w spodek z głębokim zagłębieniem, dopasowanym kształtem do stopki czarki, zwykle większe od dwuczęściowych czasem nawet o pojemności powyżej 200 ml. Chińczycy nazywają je też san cai bei 三才杯 lub san cai wan 三才碗 – „czarkami trzech cai” (elementów? Mam pewien kłopot jak przetłumaczyć znak 才 w tym kontekście). San cai to pojęcie z filozofii chińskiej, wywodzące się z „Księgi Przemian” (Yijing 易經). Trzy elementy, o które tu chodzi to niebo – tian 天, ziemia – di 地 i człowiek – ren 人. Jak łatwo się domyślić, w przypadku gaiwana przykrywka jest niebem, spodek ziemią, a czarka człowiekiem. Czytaj dalej »

Sezon gaiwanowy 2012 rozpoczęty!

gaiwan na majówce, fot. Anna WłodarczykMorze Herbaty powraca po dłuższej przerwie i przeprasza, że tak długo kazało na siebie czekać…

Wiosna (a czasami może i lato) w pełni, więc sezon gaiwanowy w tym roku możemy uznać za otwarty. Bardzo polecam gaiwan 蓋碗, czyli – jak mam nadzieję pamiętacie – czarkę z przykrywką, używaną do parzenia w zastępstwie czajniczka, na wiosenno-letnie spotkania herbaciane, zwłaszcza te w plenerze. Gaiwany są wygodne w użyciu i doskonale parzą zwłaszcza herbaty wymagające niższej temperatury – zielone i lekko fermentowane, np. Tie Guanyin z Anxi 安溪鐵觀音 (nie mylić z tajwańską Tie Guanyin z Muzha 木柵鐵觀音!), czyli takie, które wielu herbaciarzom najbardziej smakują właśnie wiosną i latem. Okazuje się jednak, że można w nich parzyć także i inne rodzaje herbat. Więcej o tym w kolejnym wpisie już niedługo, razem z relacją ze spotkania herbacianego w Szanghaju, z gaiwanem w roli głównej. A przy okazji krótka instrukcja korzystania z gaiwana, bo mimo iż wygodny w użyciu, wymaga od parzącego odpowiedniej techniki i trochę doświadczenia. Do zobaczenia wkrótce, szykujcie gaiwany!

gaiwan na hanami, fot. Anna Włodarczyk

gaiwan i kwiaty wiśni

gaiwan z Tie Guanyin, fot. Anna Włodarczyk

gaiwan w plenerze, a w nim Tie Guanyin

Przykrywki czajników

Czajnik to najlepsze naczynie do parzenia herbaty – zamknięta, zaokrąglona przestrzeń w jego wnętrzu, po całkowitym napełnieniu wodą znakomicie utrzymuje równomierną temperaturę, tworząc idealne warunki dla uzyskania pełni smaku i aromatu herbaty. Byłoby idealnie, gdyby przestrzeń tę całkowicie zamknąć, ale oczywiście czajnik potrzebuje otworu, którym wsypujemy liście i usuwamy je po zakończeniu parzenia, a także wlewamy wodę. Na czas parzenia otwór ten musi być zamknięty i temu właśnie służy przykrywka czy wieczko czajnika. Musi być ono szczelne, żeby po zamknięciu temperatura podczas parzenia była w całym czajniku możliwie wyrównana, a aromat nie uchodził na zewnątrz. Czytaj dalej »

Urodzinowy Zlot Czajników – zaproszenie

1 września Morze Herbaty będzie obchodziło drugie urodziny (to już!). Z tej okazji chcemy zaprosić wszystkich naszych Czytelników do wspólnego stworzenia urodzinowego wpisu, który ukaże się właśnie w tym dniu. Zapraszamy do przesyłania nam zdjęć Waszych ulubionych czajników – wraz z opisami zamieścimy je we wpisie tworząc jedyną w swoim rodzaju galerię. Jednym słowem, zapraszamy Wasze czajniki do złożenia urodzinowej wizyty na Morzu Herbaty. Prosimy o przesyłanie tylko po jednym zdjęciu wraz opisem nie dłuższym niż 200 znaków ze spacjami i oczywiście nazwiskiem lub nickiem Właściciela. Zastrzegamy sobie prawo do edycji zdjęcia i opisu, a jeśli nadejdzie więcej niż 10 zdjęć, również do subiektywnego wyboru tych, które w efekcie opublikujemy. Obiecujemy, że w miarę możliwości postaramy się jednak wszystkie zamieścić w urodzinowym wpisie. Przyjmujemy, że nadsyłający wyrażają zgodę na jednorazową publikację ich zdjęć i opisów na blogu Morza Herbaty.
A więc, drodzy Herbaciarze, zapraszamy na wirtualny Urodzinowy Zlot Czajników Morza Herbaty! Przesyłajcie zdjęcia na adres herbata@morzeherbaty.pl.

Dzioby i dziobki

Tytuł nietypowy, jak na wpis na bloga herbacianego, ale chodzi naturalnie o dzioby i dziobki naczyń herbacianych, czyli czajników i mórz herbaty. Ogólne opisywanie wad i zalet różnych kształtów tych naczyń, jeśli ma być w miarę szczegółowe, dałoby materiał na obszerny rozdział książki (ba, może nawet na całą książkę), więc postanowiłam się nimi zająć fragmentarycznie. Dlatego dzisiaj o dziobkach.

Dzioby nie mają zasadniczego wpływu na smak herbaty (z dwoma może wyjątkami, o których za chwilę), ale mają duże znaczenie dla estetyki parzenia i wygody parzącego. Poniższe uwagi to rezultat moich własnych doświadczeń i tego, czego nauczyłam się na kursach herbacianych na Tajwanie lub wyczytałam z książek. Czytaj dalej »