naczynia

Wszystko z hasłem: naczynia

Strój dla czajnika

IMG_1643 (2)

Obiecuję, że Morze Herbaty nie stanie się blogiem dotyczącym kroju i szycia – są lepsi ode mnie specjaliści w tej dziedzinie. Ale skoro troszczymy się o nasze czajniczki, hodujemy je i poimy herbatą, to wypadałoby też zadbać, żeby miały co na siebie włożyć:) A mówiąc poważnie: często podróżuję gdzieś z moimi czajnikami, choćby na plener do Ponurzycy, gdzie wyrusza ich ze mną całe stadko, czy też na różne gościnne spotkania herbaciane, czy po prostu na parzenie w plenerze. Przypuszczam, że także wielu z Was podobne okazje z różną częstotliwością się zdarzają. Warto wtedy zadbać o bezpieczeństwo naszych czajników i odpowiednio je zapakować. Chińskie czajniczki kamionkowe są najczęściej sprzedawane wraz z jakiegoś rodzaju opakowaniem, którym przeważnie jest tekturowe pudełko, zwykle o trwałości wprost proporcjonalnej do jakości i ceny czajnika. Jednak nawet te solidniejsze pudełka po pewnym czasie się rozpadają i wtedy z pomocą przyjść może moja dzisiejsza propozycja: elegancki i praktyczny strój podróżny dla czajnika DIY. Czytaj dalej »

Plener ceramiczno-herbaciany z Czarnym Smokiem

W Ponurzyc na werandzie - plener 2017, fot. A. Włodarczyk

W Ponurzycy na werandzie – plener ceramiczno-herbaciany 2017, fot. AW

Wiosna skłania mnie do myślenia o lecie, w którym tradycyjnie nie może zabraknąć tygodnia spędzonego w lesie w towarzystwie gliny i herbaty. Długo się zastanawiałam, czy warto kontynuować plenery łączące ceramikę z chińską sztuką herbaty – miałam wrażenie, że tak specyficzne połączenie tematów nie będzie w stanie zainteresować kogoś więcej niż garstki pasjonatów, którzy już na plenerach w Ponurzycy byli. Zapytania, które otrzymuję, przekonują mnie jednak, że jest jeszcze sporo osób, które chciałyby właśnie w ten sposób spędzić część swoich wakacji. A więc z radością zapraszam na kolejny, czwarty już plener ceramiczno-herbaciany. Pod względem programu ceramicznego nie będzie się on szczególnie różnił od poprzednich, za to pod względem herbacianym będzie wyjątkowy, bo spędzimy go w „krainie Czarnego Smoka”, to znaczy w wyłącznym towarzystwie wulongów – herbat turkusowych. A oto szczegóły:

CZAS:

24 – 29 lipca 2017 (program pleneru zaczyna się 24 lipca rano, ale zapraszam do Ponurzycy już 23 lipca wieczorem)

MIEJSCE:

Ponurzyca koło Warszawy – letnia pracownia Stanisława Tworzydło

PROGRAM:

  • CERAMIKA

Program indywidualny, w zależności od potrzeb i poziomu zaawansowania uczestników. Szczegóły będę ustalać z każdą osobą przed rozpoczęciem pleneru. Uczestnicy będą mieli okazję poznać i poćwiczyć w praktyce różne sposoby tworzenia kształtów z gliny, tym toczenie na kole garncarskim, a także szkliwienie, wypały “raku” i nie tylko. Zajęcia trwają około 5 godzin dziennie. Ceramiczny program-minimum to wykonanie przynajmniej jednego własnego naczynia herbacianego – do wyboru: czarki, gaiwana lub czajniczka. Chętni będą mogli wykonać ich więcej – tyle, na ile pozwolą ich możliwości przerobowe. Poza tym można realizować własne projekty ceramiczne niezwiązane z herbatą.

  • CHIŃSKA SZTUKA HERBATY

Tegoroczny plener odbywa się pod hasłem „W krainie Czarnego Smoka”, czyli będzie całkowicie poświęcony herbatom turkusowym – wulongom (wulong – „czarny smok”). Codziennie, od poniedziałku do piątku spędzimy około 2 godzin przy herbacie. Poznamy kilkanaście bardzo różnorodnych gatunków wulongów, pochodzących z chińskich prowincji Fujian i Guangdong oraz z Tajwanu. Będziemy je wspólnie parzyć na sposób gongfu cha w czajniczkach i gaiwanach. Poznamy też zarys historii herbat turkusowych, związane z nimi legendy i zwyczaje. Omówimy, czym powinny się charakteryzować dobrej jakości, funkcjonale naczynia herbaciane, a następnie, podczas zajęć ceramicznych, spróbujemy wykorzystać tę wiedzę w praktyce, tworząc własne naczynia. Na zakończenie, w sobotę po południu odbędzie się uroczyste spotkanie herbaciane z udziałem naczyń powstałych podczas pleneru.

SZCZEGÓŁY

Szczegółowe informacje o plenerze i jego kosztach oraz odpowiedzi na ewentualne pytania przesyłam mailem. Zainteresowanych proszę o kontakt: herbata@morzeherbaty.pl.

A tak było w Ponurzycy w zeszłym roku:

Kącik herbaciany pod lipą czeka na plenerowiczów, fot. AW

Kącik herbaciany pod lipą czeka, fot. AW

Prace plenerowiczów suszą się przed wypałem, fot. AW

Prace plenerowiczów suszą się przed wypałem, fot. AW

Wypał trwa! fot. AW

Wypał trwa! fot. AW

Otwarcie pieca po wypale biskwitowym, fot. AW

Otwarcie pieca po wypale biskwitowym, fot. AW

Czarki powstałe na plenerze, fot. AW

Czarki powstałe na plenerze, fot. AW

Tydzień na plenerze z gliną i herbatą

Herbata na plenerze, fot. Anna Włodarczyk

Herbata na plenerze, fot. Anna Włodarczyk

Herbata i ceramika towarzyszyły sobie od najdawniejszych czasów. Wszystkich, którzy chcieliby spędzić tydzień w pięknym miejscu, wśród przyrody, w towarzystwie tych dwóch, zapraszam w lipcu na plener ceramiczno-herbaciany. Pierwszy taki plener, który prowadziłam razem z Justyną Karamuz, odbył się w zeszłym roku, a tym razem każda z nas poprowadzi plenery osobno: Justyna ceramiczny, ja – tradycyjnie – łączący ceramikę z chińską sztuką herbaty. Czytaj dalej »

Gaiwan po raz drugi

gaiwan fot. Anna WłodarczykO gaiwanie 蓋碗, czyli – dosłownie tłumacząc nazwę chińską – „czarce z przykrywką” (gai 蓋 – przykrywka, wan 碗 – miska, czarka) pisałam już kiedyś, ale skoro ogłosiłam rozpoczęcie wiosenno-letniego sezonu gaiwanowego, pora wrócić do tematu i nieco go pogłębić.

Rodzaje gaiwanów

Ogólnie mówiąc, gaiwany można podzielić na dwa rodzaje:

  • dwuczęściowe – składające się z dwóch wymienionych wyżej części, tj. czarki i przykrywki, zwykle o pojemności nie większej niż około 150 ml,
  • trzyczęściowe – które oprócz tego zaopatrzone są dodatkowo w spodek z głębokim zagłębieniem, dopasowanym kształtem do stopki czarki, zwykle większe od dwuczęściowych czasem nawet o pojemności powyżej 200 ml. Chińczycy nazywają je też san cai bei 三才杯 lub san cai wan 三才碗 – „czarkami trzech cai” (elementów? Mam pewien kłopot jak przetłumaczyć znak 才 w tym kontekście). San cai to pojęcie z filozofii chińskiej, wywodzące się z „Księgi Przemian” (Yijing 易經). Trzy elementy, o które tu chodzi to niebo – tian 天, ziemia – di 地 i człowiek – ren 人. Jak łatwo się domyślić, w przypadku gaiwana przykrywka jest niebem, spodek ziemią, a czarka człowiekiem. Czytaj dalej »

Parzenie gongfu cha – mały przewodnik

O gongfu cha piszę nieustannie, starając się przekonywać do tego sposobu parzenia, ale widzę, że wiele osób onieśmiela ten tłum małych naczynek (jak tego używać?) i ogólnie „pracochłonność”, która z gongfu cha się wiąże. Nie tylko amatorzy herbaty w torebkach, ale także liczni bardziej zaawansowani herbaciarze uważają, że gongfu cha nie jest dla nich, bo wymaga zbyt wiele czasu, wysiłku, umiejętności, może wręcz jakiejś wiedzy tajemnej. Tymczasem, choć faktycznie parzenie gongfu cha może przybierać  niezwykle wyrafinowane formy, jednocześnie może być czynnością prostą i codzienną, jak widać na poniższym zdjęciu, zrobionym w Xiamenie 厦門 (prowincja Fujian 福建) jesienią zeszłego roku.

A więc dla tych wszystkich, którzy chcieliby, ale nie mają śmiałości – mały przewodnik parzenia gongfu cha. Czytaj dalej »

Herbaciarnie oczami turysty

Morze Herbaty nie jest w zasadzie forum herbacianym, ale dzisiaj w drodze wyjątku oddaję głos naszemu stałemu czytelnikowi i komentatorowi Suisekiemu, który zgodził się podzielić swoimi wrażeniami z podróży do Chin. A dokładniej mówiąc, częścią wrażeń – tych związanych z herbatą. Oto jego relacja:

Mimo, że herbata była jednym z powodów naszych odwiedzin w Państwie Środka, to jednak nie stała się elementem dominującym. Co więcej, wracając z podróży, możemy stwierdzić, że to właśnie jej mamy największy niedosyt. Było inaczej niż sobie wyobrażałem, podobnie było zresztą z kilkoma innymi wyobrażeniami o Chinach. Czytaj dalej »

Inna herbata w Pekinie

Kilka dni temu w Pekinie miałam okazję uczestniczyć w niezwykłym spotkaniu herbacianym. Zostałam zaproszona do szczególnego miejsca, które nie jest sklepem ani herbaciarnią w ścisłym znaczeniu, ale miejscem spotkań przy herbacie tylko dla kręgu znajomych osób. Trudno więc nawet polecić to miejsce, bo nie można tam wejść z ulicy, ani umówić się na spotkanie – trzeba być zaproszonym przez jednego z bywalców – przeważnie artystów i wyrafinowanych herbaciarzy. Jak widać, jest to przybytek bardzo ekskluzywny. Czytaj dalej »

Urodzinowy Zlot Czajników

Dzisiaj drugie urodziny Morza Herbaty!

W tym ważnym dla nas dniu dziękujemy wszystkim naszym wiernym Przyjaciołom, Komentatorom i w ogóle Ludziom Herbaty – to Wy nadajecie sens naszym działaniom na Morzu.

Szczególnie gorąco dziękujemy i serdecznie witamy uczestników Urodzinowego Zlotu Czajników, którzy odpowiedzieli na zaproszenie i zechcieli się podzielić zdjęciami swoich Czajników. A oto nasi Goście:

Czajnik Antoniego

Dostałem go w prezencie od mistrza sztuki herbacianej w Guangzhou, kiedy się od niego uczyłem. Na czajniku widać smoka na tle nieba i morza. Styl wykonania w chińskiej nomenklaturze nazywa się "dominacja absolutna" (一统天下). Laicko herbatą interesuję się od roku, ale faktycznie wkroczyłem na jej drogę od niedawna. Uczyłem sie w maju, pod okiem dwóch mentorów, znajomych rodziny w Guangdong w Chinach. "Droga" jest w filozofii dalekowschodniej metodą do samodoskonalenia - w Chinach droga herbaty, podobnie jak kaligrafia czy sztuki walk, kształtują charakter. Droga po prostu odmieniła moje życie. Pozdrawiam, Antoni

Czajnik Mateusza

Jak zlot to zlot 😉 Mojemu skromnemu czajniczkowi też coś się z istnienia na tym świecie należy, dlatego też przesyłam jego zdjęcie na tę wielką uroczystość! Niewiele mogę o nim napisać, ponieważ zakupiłem go na ebay.com gdy robiliśmy wspólne zamówienie na stronie herbaciarze http://herbata.ning.com/. Od razu urzekł mnie jego wygląd, prosty, ale ładny. Co przedstawia - nie wiem, jakiś gatunek ptaków na tle drzew, trawy i jednego drzewka wyglądającego na bonsai. (...) Pozdrawiam serdecznie, Mateusz I.

Czajnik Justyny

Ten czajniczek to zdobycz z niespodziewanego odrycia herbacianego sklepu w Pradze. Parzę w nim herbaty czerwone i mocniej fermentowane turkusowe. Herbata jest jednym z moich ulubionych smaków i sposobów na relaks 🙂

Czajnik Agnieszki

 

To jest mój nowy czajniczek, z glinki, zobaczyłam go na aukcji allegro, był brzydki i nikt go nie chciał. Dla mnie też był brzydki, ale jakoś tak ujmujący, więc go kupiłam. I okazało się, że zawładnął moim sercem. Teraz go hoduję, ale jeszcze wciąż trochę pachnie glinką i ziemią. Chociaż nadal nie odpowiada mojemu poczuciu estetyki, jest niezmiernie użyteczny, zgrabny, leje herbatę prosto do czarki bez rozlewania (nawet nie trzeba zatykać dziurki w pokrywce). Służy do zielonej herbaty. Zawojował mnie... trochę jak zaadoptowany brzydki kundel, który przymila się do człowieka. Agnieszka Rosłan

 

Czajnik Jakuba

Mój ulubiony czajniczek kupiłem na Morzu Herbaty niedawno. Jest wykonany z kamionki i parzę w nim herbatę zieloną. Parzy świetną herbatę i zabieram go ze sobą w długie podróże. Pozdrawiam całe Morze Herbaty! Jakub Niewiadomski

Czajnik Ani

To mój pierwszy czajnik kamionkowy, kupiony w 1997 roku w Xiamenie razem z kompletem czarek i chapanem. Jednocześnie to jedyny czajnik, jaki przez te lata zdarzyło mi się zbić, czyli na nasz dzisiejszy zlot przybywa z czajnikowych zaświatów... Kamionka nie była pierwszorzędnej jakości, ale miał ładny i wygodny kształt - coś w rodzaju tzw. "czajnika standardowego". Nie znając jeszcze zasad "hodowli" czajników parzyłam w nim co popadnie, ale głównie Tie Guanyin z Anxi, bo właśnie ją przede wszystkim pijało się wtedy w Xiamenie. Stłukł się około 2 lata temu i mam nadzieję, że w jakimś czajnikowym raju parzy teraz najlepsze herbaty:)

Odwiedziły nas przeróżne czajniki, proste i bogato zdobione, kamionkowe i jeden porcelanowy. Nasuwa mi się taka myśl, która niektórym wytrawnym herbaciarzom może wydać się kontrowersyjna: otóż mam wrażenie, że wartość czajnika to sprawa subiektywna i niekoniecznie wprost proporcjonalna do jego jakości i ceny, choć oczywiście im lepszy czajnik, tym lepiej dla parzonej w nim herbaty. Bywa, że przywiązujemy się do czajników niezbyt wysokiej jakości, ale takich, które dobrze nam służą, a być może jeszcze wiążą się z miłymi wspomnieniami spotkań przy herbacie.

Drodzy Goście, jeszcze raz dziękujemy! Życzymy Wam i Waszym Czajnikom wielu wspaniałych parzeń, niezapomnianych smaków i cudownych chwil spędzonych z herbatą. Morze Herbaty będzie nadal z radością towarzyszyło Waszym herbacianym poczynaniom.

A jeśli jeszcze jakiś spóźnialski czajniczek zechce dołączyć do naszego grona, zapraszamy!

Urodzinowy Zlot Czajników – zaproszenie

1 września Morze Herbaty będzie obchodziło drugie urodziny (to już!). Z tej okazji chcemy zaprosić wszystkich naszych Czytelników do wspólnego stworzenia urodzinowego wpisu, który ukaże się właśnie w tym dniu. Zapraszamy do przesyłania nam zdjęć Waszych ulubionych czajników – wraz z opisami zamieścimy je we wpisie tworząc jedyną w swoim rodzaju galerię. Jednym słowem, zapraszamy Wasze czajniki do złożenia urodzinowej wizyty na Morzu Herbaty. Prosimy o przesyłanie tylko po jednym zdjęciu wraz opisem nie dłuższym niż 200 znaków ze spacjami i oczywiście nazwiskiem lub nickiem Właściciela. Zastrzegamy sobie prawo do edycji zdjęcia i opisu, a jeśli nadejdzie więcej niż 10 zdjęć, również do subiektywnego wyboru tych, które w efekcie opublikujemy. Obiecujemy, że w miarę możliwości postaramy się jednak wszystkie zamieścić w urodzinowym wpisie. Przyjmujemy, że nadsyłający wyrażają zgodę na jednorazową publikację ich zdjęć i opisów na blogu Morza Herbaty.
A więc, drodzy Herbaciarze, zapraszamy na wirtualny Urodzinowy Zlot Czajników Morza Herbaty! Przesyłajcie zdjęcia na adres herbata@morzeherbaty.pl.

Oprawa spotkania herbacianego

Zawsze powtarzam (pewnie nieraz do znudzenia), że jedną z moich ulubionych cech chińskiej kultury herbaty jest jej wielopoziomowość: możemy pić herbatę z kubka, lub nawet specjalnego „słoika”, nie przejmując się otoczeniem i warunkami, albo – jeśli chcemy – kosztować ją w pięknych naczyniach, tworząc wyrafinowaną oprawę spotkania herbacianego i podnosząc picie herbaty do rangi sztuki.
O tej oprawie spotkania przy herbacie warto powiedzieć coś więcej. Pisałam już kiedyś o etykiecie herbacianej, a ściślej rzecz biorąc o praktycznych zasadach pomagających kosztować herbatę z uwagą, na jaką zasługuje. Tym razem chcę się skupić na doborze naczyń, ich ustawieniu i innych elementach, które sprzyjają stworzeniu wyjątkowej atmosfery spotkania. Czytaj dalej »