Herbata chińska

Wszystko na temat: Herbata chińska

Droga polsko-czeska odcinek 2

Pierwsza na zamku była Smocza Studnia w dzbanku na zimno. A potem konferencja o tajwańskich wulongach i kolejne herbaty: Dongding Wulong, Wenshan Baozhong, Tie Guanyin, Cui Yu, Jinxuan Wulong… Próbowanie odmian, porównywanie listów zwiniętych i wyparzonych, koloru, zapachu i smaku naparów. A po obiedzie nasza konferencja o herbatach turkusowych (częściowo-fermentowanych) i parzeniu gongfu cha (pokazowo: Anxi Tie Guanyin i dla wszystkich poczęstunek Qi Lan z Fujianu).

W międzyczasie Święto herbaty zostało na dziedzińcu oficjalnie dla publiczności otwarte i dziedziniec zapełnił się stoiskami i straganami, herbatami i naczynkami, sprzedającymi i kupującymi. Obejrzałyśmy towar konkurencji, poznałyśmy kilku czeskich ceramików i kilku polskich herbaciarzy (wszystkich pozdrawiamy!) i po zmierzchu ruszyliśmy razem do Dobrej Czajowni (słynnej sieci herbaciarni czeskich). Przekroczyliśmy most i granicę zarazem i znaleźliśmy się w drugim Cieszynie, gdzie wisiały już inne plakaty wyborcze i reklamy. Po kilku zakrętach trafiliśmy na miejsce, a miejsce okazało się niezwykłą mozaiką herbaciano-kulturową. Niskie chińskie stoliki i japońskie maty, zydelki, krzesła, fotele i ławy, świeczki, lampy i lampiony, ogród trochę japoński, trochę chiński i arabski, mnóstwo mnóstwo czajników, czarek i innych naczyń herbacianych, do użycia na miejscu i do zakupienia, i fajki wodne. To połączenie fajek z herbatą było dla nas największym zaskoczeniem. Wprowadzenie dymu w świat delikatnych herbacianych aromatów.

Czytaj dalej »

Morze Herbaty w Łebie 11-15 sierpnia

Herbata chińska ma 5000 lat. Rozwija się wraz z całą kulturą na różnych jej poziomach. Jest prosta, zwykła, codzienna. I jest też sztuką – głębokim indywidualnym przeżyciem. Jedna czarka chińskiej herbaty to morze radości. Tysiące smaków. Legendy i historie. Radość picia i kosztowania. Porządek i spokój parzenia. Niepowtarzalność każdego spotkania. Chcemy dzielić się z Wami herbatą i wszystkim, co ona ze sobą niesie.

Program

11.08 pokaz herbaciany godz. 18.00

12.08 spotkania herbaciane dla 5 osób (równolegle poprowadzimy 2 spotkania,  w sumie dla 10 osób) w godz. 17.00-18.00 i 19.00-20.00

13.08 pokaz herbaciany godz. 18.00

14.08 kurs parzenia herbaty metodą gongfu cha (z pd.-wsch. Chin), warsztaty dla 5 osób (równolegle poprowadzimy 2 tury, w sumie dla 10 osób) w godz. 17.00-20.00

15.08 kurs parzenia herbaty metodą gongfu cha (z pd.-wsch. Chin), warsztaty dla 5 osób (równolegle poprowadzimy 2 tury, w sumie dla 10 osób) w godz. 11.00-14.00

Czytaj dalej »

Pierwsze urodziny Ryby

Dokładnie rok temu na plenerze ceramicznym w Ponurzycy z beczki po raku wyciągnięta została szczypcami dorodna złota Ryba. Dokładnie Ryba była złotousta, a korpus jej był złotoczerwony, w odcieniu cielistym. Linia oka, głowy i oskrzeli tworzyła po obu jej bokach zarys człowieka z rozłożonymi ramionami.

To kasa Morza Herbaty. Ryba z człowiekiem w brzuchu stoi wspaniale na tylnej płetwie i rozwiera szeroko złote usta w radością przyjmując pieniądze, które dołem, po wyjęciu korka, płynnie wypuszcza. Każdy klient Morza Herbaty karmi Rybę, a efektem tego karmienia są potem wspaniałe chińskie herbaty, czajniczki z purpurowej kamionki, czarki z porcelany, lotosy herbaciane, akcesoria… całe Morze Herbaty. Każda wrzucona w złote usta złotówka się do tego przyczynia. Wszystkim naszym Przyjaciołom i Darczyńcom dziękujemy. Bo wczoraj, jak na swoich pierwszych urodzinach w Ogrodzie Botanicznym Ryba rozłożyła się na trawie, widać było rozstępy na jej lekko szarym brzuchu…

A urodziny były wspaniałe. Na zielonej trawie pod niebieskim niebie wśród najbliższych – z Morza Herbaty i z Pracowni, z herbatami i naczynkami, które Ryba zna tak dobrze. Bo były wysłużone Aniowe kamionkowe czarki, a w nich Żelazna Bogini Miłosierdzia. Świeża, lekko bzowa, wczoraj z zaskakaującą arbuzową nutką. Ale pojawiły się też nowe miłe znajomości – Adaś i siostra Kingi oraz dwa nowe czajniczki do gongfu cha z czeskiej Pragi. Jeden z przeznaczeniem do herbat świeżych turkusowych gościł w sobie Boginię, drugi do czerwonych obdarowywał nas obficie świątecznym czerwonym Yunnanem o smaku zakurzonego, oblepionego miodem misia z dzieciństwa.

Tak to urodziny połączone zostały z dwoma chrzcinami i jeszcze imieninami nas wszystkich: Magdaleny, Anny, Marty, Kingi i Justyny (żeby jej nie było smutno, że jako jedyna teraz nie ma imienin). Ryba jako główna bohaterka tego pięknego wczesnego popołudnia została nakarmiona tym, co lubi najbardziej (najbardziej lubi pieniążki), a potem przez wszystkich wycałowana (co też bardzo lubi). I teraz rośnie duża i okrąglutka i 100 lat i dłużej..

Polsko-czeska droga herbaty odcinek 1

Wyruszyłyśmy w samo południe. Nasza Srebrna Strzała załadowana była po brzegi towarem w nocy paczkowanym. Pełna lodówka podróżna herbat zielonych i świeżych i dwa pudełka innych – białych, turkusowych i czerwonych. Do tego zestawy podróżne, lotosy herbaciane, kubki, czajniczki, morza herbaty i narządka na handel. Załadowane byłyśmy dokładnie jak piec ceramiczny na wypał, no i temperatura w drodze była zbliżona.. acz nierówna, bo wyszła jasna porcelanowa Ania i ciemno kamionkowa Magda.

Czytaj dalej »

Księga Herbaty

„Herbata jest wspaniałym drzewem z południa” – tymi słowami zaczyna się „Księga herbaty” 《茶經》 (Chajing), opublikowana przez Lu Yu w 780 r. naszej ery, pierwsze na świecie dzieło jej poświęcone. Zawsze uważałam, że to świetne zdanie, żeby rozpocząć opowieść o herbacie, więc cytuję je przy każdej okazji. Dalej Lu Yu opisuje wygląd rośliny, wspominając, że może być ona niewielkim krzewem, ale bywa, że osiąga wysokość kilku lub kilkunastu metrów, a w górskich rejonach Sichuanu i Hunanu rosną drzewa herbaciane tak potężne, że potrzeba dwóch osób, aby objąć ich pień. W kolejnych rozdziałach szczegółowo porusza właściwie wszystkie zagadnienia związane z herbatą swoich czasów – od sposobów przetwarzania, przez parzenie (czy raczej gotowanie, bo tak nazywano metodę przyrządzania herbaty prasowanej w czasach dynastii Tang) i przybory do tego służące, aż po regiony produkcji herbaty oraz jej historię. Podaje wiele porad praktycznych i piętnuje błędy w obróbce i przyrządzaniu. Czytaj dalej »

4 lipca dzień herbaty i ceramiki w Konstancinie

Zapraszamy na kiermasz ceramiki i herbaty chińskiej w Konstancinie

4 lipca 2010

godz. 12.00 – 18.00

ul. Źródlana 4a

Pracownia „Rzeczy z gliny” zaprezentuje ceramikę ręcznie tworzoną przez Klementynę Kot i Basię Turską: misy, patery, biżuterię, anioły, ptaszki…

Na stoisku herbacianym Morza Herbaty będziemy sprzedawać najlepsze herbaty chińskie i tajwańskie oraz naczynia herbaciane, opowiadać o chińskiej herbacie, jej historii, rodzajach i sposobach parzenia. Będziemy też częstować i prowadzić spotkania herbaciane w gronie 6 osób (prowadząca plus 5), pokazując tradycyjną metodę parzenia z południowo-wschodnich Chin, zwaną gongfu cha – „herbatą pracochłonną”.

Biluochun

Im cieplej, tym większą mam ochotę na zielone herbaty. Morze co prawda jest przeważnie turkusowe, ale staramy się nie zaniedbywać pozostałych kolorów. A wśród zielonych jedną z naszych ulubionych jest Biluochun 碧螺春, czyli „Wiosna Malachitowego Ślimaka”. Chińczycy zaliczają ją do 10 najsłynniejszych; bardziej znanym gatunkiem zielonej herbaty jest chyba tylko Longjing. Pochodzi z gór Dongting nad brzegami ogromnego jeziora Taihu w prowincji Jiangsu, gdzie zaczęto ją wytwarzać prawdopodobnie w czasach dynastii Ming. Biluochun wytwarza się z bardzo młodych, wiosennych pędów o jednym pąku i jednym liściu. Najwyższą jakość uzyskuje się z liści zbieranych przed Świętem Czystej Jasności – Qingming Jie. Jej liście zwija się podczas podgrzewania, nadając im charakterystyczny podłużny, lekko skręcony kształt. Są one ciemnozielone, z licznymi pąkami gęsto pokrytymi białym puszkiem. Napar jest klarowny, żółtozielony, aromatyczny, o świeżym smaku, długo utrzymującym się w ustach po wypiciu. Herbatę tę należy parzyć wodą o temperaturze około 70ºC.

Czytaj dalej »

Herbata w Ogrodzie, w gaiwanie i nie tylko

W ostatni majowy weekend powędrowałyśmy z herbatą do Ogrodów. W sobotę parzyłyśmy urodzinową herbatę Magdy w Ogrodzie Botanicznym w Powsinie, na trawie, wśród kwitnących rododendronów. Nasz nowy nabytek, czerwona herbata z Yunnanu, parzona w porcelanowym gaiwanie, smakowała miodem i… pluszowym misiem. Rzeczywiście, prawdziwy z niej Puchatek – ani jednego rozwiniętego liścia, same młode pąki pokryte gęsto złotorudym puszkiem. A w niedzielę, w gościnnym Ogrodzie Botanicznym UW przy Łazienkach – Tie Guanyin w czajniczku tym razem, podczas trzech spotkań herbacianych, każde w gronie 6 osób. Po długiej zimie tak nam (i herbacie) dobrze w ogrodach, że tego lata zamierzamy parzyć w plenerze jak najczęściej.

Czytaj dalej »

Było pięknie

30 maja w Ogrodzie było pięknie. Zielono i spokojnie. Miękkie chmury, czuły wiatr, nieśmiałe, łagodne słońce. No i herbata.. Miała być orzeźwiająca Wiosna Malachitowego Ślimaka, ale na ten czas lepsza była lekko podgrzana Żelazna Bogini Miłosierdzia. Świeże wspomnienie bzów…

Herbata w Szanghaju

Spędziłam 3 pracowite dni w Szanghaju, podczas których prawie nie było czasu żeby usiąść i napić się herbaty. Na szczęście, jak to w Chinach, herbata jest w Szanghaju wszędzie. Przede wszystkim we wszędobylskich słoikach – Chińczycy w niektórych regionach lubią mieć zawsze przy sobie słoik z liśćmi herbaty (przeważnie zielonej), które wielokrotnie zalewają wrzątkiem i sączą w wolnych chwilach. Ale dzisiejsze słoiki są już inne niż kilkanaście lat temu, kiedy używano umytych słoików po różnych produktach spożywczych. Te dzisiejsze to specjalne słoiki herbaciane, szklane lub plastikowe, niektóre nawet całkiem eleganckie. A w nich – najczęściej Longjing lub inna zielona herbata. Na szczęście naczynia do gongfu cha są też coraz bardzie popularne. Nawet nasze pokoje hotelowe były wyposażone w ładne, proste porcelanowe komplety z gaiwanem (czarką z przykrywką) i herbatę Tie Guanyin z Anxi w małych torebeczkach. Czytaj dalej »

  • Archiwum